Wpis z mikrobloga

@Elo_tu_Ziemia: Kiedyś w nocy zobaczyłem na niebie jasny punkt który zatrzymał się dokładnie nade mną. Nagle z góry spadł snop światła i poczułem jak mnie podnosi. Przez chwilę myślałem że to koniec i że właśnie lecę na statek UFO. Dopiero kiedy usłyszałem zza pleców zdziwione „mooooo” zrozumiałem że obok stała krowa a kosmici najwyraźniej pomylili nas przy wciąganiu.
Mnie puścili od razu a krowę zabrali.
  • Odpowiedz
@Elo_tu_Ziemia: A i jeszcze jedną historię pozwolę sobie skopiować z postu w którym to niedawno ją opisywałem:

Jak miałem może około 12 lat, wracaliśmy z dwoma kolegami poboczem na takiej ruchliwej drodze przy domkach jednorodzinnych, gdzie nie było chodnika, tylko takie wjazdy do bram i rów. Ktoś zaparkował auto wzdłuż drogi na poboczu, żeby ominąć je z prawej trzeba było kawałek wejść na drogę, a z lewej iść rowem. Z
  • Odpowiedz
@Elo_tu_Ziemia kiedyś nad Soliną, konkretnie na polu namiotowym na Jaworze, piłem całą noc z gościem ze Skarżyska, który okazało się, że wyszedł kilka dni wcześniej z kryminału za morderstwo
  • Odpowiedz
@Elo_tu_Ziemia: Fajna historia i wierzę Ci. Creepy mocno. Napiszę swoją, ale trochę skrócę i pominę żeby inni uczestniczy nie skumali, że ja to ja o ile cudem to przeczytają.
Sporo lat temu byłam na wakacjach na wsi u kuzynki. Którejś nocy z nią i jej znajomymi poszliśmy na cmentarz. Leżał w lesie za wsią. Wszystko spokojnie, klimatycznie, bezstresowo. Wracaliśmy inną drogą. Wtedy komórki nie były super popularne, a baterie słabe
  • Odpowiedz
@Elo_tu_Ziemia: w święto zmarłych lub coś koło tej daty poszliśmy na naszą miejscówkę na pole poza miasto i idąc przez to pole nagle usłyszeliśmy śmiech i w oddali kilka koni jakby biegły w takich samych odstępach od siebie i taką samą częstotliwością... z perspektywy czasu wiem, że konie wzięły się że stadniny, która jest dosyć blisko, a śmiech, no może ktoś chciał nas celowo wystraszyć
  • Odpowiedz
@Elo_tu_Ziemia: Co do historii z omijaniem auta, to mega głupota z twojej strony. Ja jakieś 5 lat temu miałem podobną sytuację przejeżdżając przez Recz krajową 10. To było już po zmroku, z przeciwka widzę jedzie konwój pojazdów ponadgabarytowych, z przodu oczywiście pilot ale nie spychał mnie na pobocze ani nic. Mijam pierwszego tira, spoko, coś tam ledwo wystawało, najszersze punkty oświetlone, okej. Jestem już na wysokości kabiny drugiego i nagle
  • Odpowiedz
@serio_serio: Właśnie to jest dla mnie najstraszniejsze - spotkanie kogoś w najdziwniejszym miejscu i momencie, gdy kompletnie nie spodziewasz się tego. Miałem tak już parę razy w życiu, po wszystkim czujesz się jakbyś przerzucił tonę węgla w minutę.
  • Odpowiedz