#pracbaza #wypadek #jakumierasiewlesie #las #gruparatowaniapoziomu
Cz. 9, jak umiera się w lesie.
Od teraz będą już wypadki nie z mojej okolicy tylko znalezione w odmętach artykułów prasowych.
Przy okazji wklejam artykuł o ilości śmierci w lesie. Cyferki są przed pay wallem więc możecie się z nimi zaznajomić. Bo warto, szczególnie tym co mi nie wierzą i piszą że sam to wymyślam. (Nie mam dostępu do pełnej wersji, jeśli ktoś takową ma to proszę wkleić cały artykuł w komentarzach)
https://tvn24.pl/polska/smierc-w-lesnej-gluszy-bez-swiadkow-dlaczego-przy-wycince-drzew-ginie-tak-wielu-ludzi-st7962272
Jak dobrze wiecie nad nasz kraj co jakiś czas nasuwają się huragany i potężne burze. Które czasem łamią tysiące hektarów lasów.
Lecz nie tylko one są zagrożeniem dla przebywających w lesie. Zdarza się że podczas normalnej burzy albo silnego wiatru powieje przez chwilę mocniej. Bywają też śniegołomy (złamane drzewo od śniegu) i śniegowały (wywrócone drzewo wraz z korzeniami od śniegu)
To wszystko zagraża bezpieczeństwu ludzi przebywających blisko drzew. Gdyby was w lesie zastała wichura, radzę przemieścić się do fragmentu lasu który ma nie więcej niż 4m wysokości. A najlepiej jest jeszcze mniejszy.
Pewnego razu jechał sobie pewien gość na rowerze przez las po gruntowej drodze należącej do LP, podczas burzy/silnego wiatru.
Pech chciał że świerk który rósł przy leśnej drodze złamał się i spadł na rowerzystę zabijając go na miejscu.
Jego żona przez 10 lat sądziła się i odwoływała w różnych instancjach oskarżając leśniczego że to jego wina. Za każdym razem sąd twierdził że jest to wypadek losowy (czy jakoś tak) na który człowiek nie miał wpływu.
Lecz sąd najwyższy o dziwo przyznał kobiecie rację.
Argumentując to tym że świerk był w środku zgnity (na zewnątrz nie było tego widać i nic na to nie wskazywało)
A na pytanie obrońcy jak leśniczy miał sprawdzić czy drzewo w środku jest zgniłe nie wycinając go? Sąd powiedział że ostukując młotkiem albo używając specjalnej "echo" sądy która jak rentgen prześwietla pień/strzałę. Taką sonda kosztuje 160tys zł.
Obrona leśniczego argumentowała że nadleśnictwo nie zrobiło szkolenia ze stukania w rosnące drzewo młotkiem i słuchania odgłosów
Dlatego sąd stwierdził że to jednak jest winne nadleśnictwo.
A teraz wam coś wytłumaczę jak absurdalny był to wyrok sądu najwyższego.
Nikt nie będzie kupował echo sądy do drzew gdyż ta kosztuje 160tys zł razy 427 nadleśnictw w Polsce i możemy się zastanawiać czy firma produkująca to ustrojstwo przypadkiem nie trzymała na tym wszystkim swoich palców.
Świerk jest bardzo podatny na uszkodzenia kory a jeśli kora zostanie uszkodzona to gwarantowane jest to że wejdzie grzyb i środek drzewa będzie zgnity.
Według sądu Leśniczy ma chodzić z młotkiem w ręku i ostukiwać każde drzewo przy drodze/szlaku/ścieżce.
Tylko że zazwyczaj w jednym leśnictwie jest około 40-80km dróg, ścieżek i szlaków. Dodatkowo trzeba ostukiwać drzewa które mogą koroną sięgnąć tych szlaków komunikacyjnych. Czyli często na 40m w dwie strony od drogi.
Czyli przez połowę roku leśniczy niema robić nic innego niż chodzić od drzewa do drzewa i walić w nie młotkiem.
Dodać trzeba że wystarczy jedno uderzenie młotkiem w świerka aby do niego przedostały się zarodniki grzyba i środek drzewa zaczął gnić.
Cz. 9, jak umiera się w lesie.
Od teraz będą już wypadki nie z mojej okolicy tylko znalezione w odmętach artykułów prasowych.
Przy okazji wklejam artykuł o ilości śmierci w lesie. Cyferki są przed pay wallem więc możecie się z nimi zaznajomić. Bo warto, szczególnie tym co mi nie wierzą i piszą że sam to wymyślam. (Nie mam dostępu do pełnej wersji, jeśli ktoś takową ma to proszę wkleić cały artykuł w komentarzach)
https://tvn24.pl/polska/smierc-w-lesnej-gluszy-bez-swiadkow-dlaczego-przy-wycince-drzew-ginie-tak-wielu-ludzi-st7962272
Jak dobrze wiecie nad nasz kraj co jakiś czas nasuwają się huragany i potężne burze. Które czasem łamią tysiące hektarów lasów.
Lecz nie tylko one są zagrożeniem dla przebywających w lesie. Zdarza się że podczas normalnej burzy albo silnego wiatru powieje przez chwilę mocniej. Bywają też śniegołomy (złamane drzewo od śniegu) i śniegowały (wywrócone drzewo wraz z korzeniami od śniegu)
To wszystko zagraża bezpieczeństwu ludzi przebywających blisko drzew. Gdyby was w lesie zastała wichura, radzę przemieścić się do fragmentu lasu który ma nie więcej niż 4m wysokości. A najlepiej jest jeszcze mniejszy.
Pewnego razu jechał sobie pewien gość na rowerze przez las po gruntowej drodze należącej do LP, podczas burzy/silnego wiatru.
Pech chciał że świerk który rósł przy leśnej drodze złamał się i spadł na rowerzystę zabijając go na miejscu.
Jego żona przez 10 lat sądziła się i odwoływała w różnych instancjach oskarżając leśniczego że to jego wina. Za każdym razem sąd twierdził że jest to wypadek losowy (czy jakoś tak) na który człowiek nie miał wpływu.
Lecz sąd najwyższy o dziwo przyznał kobiecie rację.
Argumentując to tym że świerk był w środku zgnity (na zewnątrz nie było tego widać i nic na to nie wskazywało)
A na pytanie obrońcy jak leśniczy miał sprawdzić czy drzewo w środku jest zgniłe nie wycinając go? Sąd powiedział że ostukując młotkiem albo używając specjalnej "echo" sądy która jak rentgen prześwietla pień/strzałę. Taką sonda kosztuje 160tys zł.
Obrona leśniczego argumentowała że nadleśnictwo nie zrobiło szkolenia ze stukania w rosnące drzewo młotkiem i słuchania odgłosów
Dlatego sąd stwierdził że to jednak jest winne nadleśnictwo.
A teraz wam coś wytłumaczę jak absurdalny był to wyrok sądu najwyższego.
Nikt nie będzie kupował echo sądy do drzew gdyż ta kosztuje 160tys zł razy 427 nadleśnictw w Polsce i możemy się zastanawiać czy firma produkująca to ustrojstwo przypadkiem nie trzymała na tym wszystkim swoich palców.
Świerk jest bardzo podatny na uszkodzenia kory a jeśli kora zostanie uszkodzona to gwarantowane jest to że wejdzie grzyb i środek drzewa będzie zgnity.
Według sądu Leśniczy ma chodzić z młotkiem w ręku i ostukiwać każde drzewo przy drodze/szlaku/ścieżce.
Tylko że zazwyczaj w jednym leśnictwie jest około 40-80km dróg, ścieżek i szlaków. Dodatkowo trzeba ostukiwać drzewa które mogą koroną sięgnąć tych szlaków komunikacyjnych. Czyli często na 40m w dwie strony od drogi.
Czyli przez połowę roku leśniczy niema robić nic innego niż chodzić od drzewa do drzewa i walić w nie młotkiem.
Dodać trzeba że wystarczy jedno uderzenie młotkiem w świerka aby do niego przedostały się zarodniki grzyba i środek drzewa zaczął gnić.
- Najlepsze
- Wszystkie komentarze







@Creed-Bratton: "niema" w sensie, że niemuwi
@mpetrumnigrum: Skąd się takie łajzy biorą, które nawet z losowych wypadków chcą wydoić z kasy bogu ducha winne osoby. W moich okolicach też tak było. Jechał chłop autem, zasłabł, zemdlał i poszedł na czołówkę z autobusem. Chłop pokiereszowany, śpiączka, po kilku tygodniach zgon. Zostawił świeżo poślubioną żonę. Pasażerowie autobusu poobijani, ale bez
Po pierwsze nie jestem Leśniczym ani pracownikiem LP.
Po drugie pieniądze nie biorą się z nikąd i aby LP działały muszą te pieniądze zarobić. Wyłączenie leśniczego na 6 miesięcy w roku z pracy nie dość że nie przynosi zysków to jeszcze straty.
Jeśli nie rozumiesz na jakiej zasadzie działają LP to porównam to do rolnika który dzierżawi pola uprawne od Agencji mienia rynku rolnego czyli właścicielem jest Polska.
I teraz sąd orzekł by
@LadySandra
To nie wzięło się nagle tylko zniknęło wraz z reformą z 1936 roku. Przed reformą rozróżniano formę non habet, którą zapisywano rozdzielnie oraz formę non est, którą zapisywano łącznie.
Tak kolego. Kolejna sprawa - niemożliwe jest dopilnować regałów we wszystkich magazynach, żeby się nie przewracały. Jak sie taki przewróci i kogo zabije, to przypadek losowy. Bo magazynów w Polsce jest 164 tysiące, łącznie ponad 70 tys. metrów bieżących regałów, żeby to sprawdzić, trzeba by chodzić i oglądać, jakieś szkolenia każdemu magazynierowi robić - no nierealne.