Pilarz na zrębie ma ustalony kierunek obalania (tak to prawidłowa nazwa) drzew. Ustala się go na podstawie rozbudowy koron i pochylenia większości drzew w danym kierunku. Zazwyczaj jest to kierunek wschodni wynikający z tego, że większość wiatrów w Polsce wieje z zachodu.
Jeśli drzewo jest pochylone w innym kierunku zostaje ścięte na końcu, po uprzątnięciu już leżących sztuk. Wynika to z bezpieczeństwa i łatwiejszej pracy przy obróbce ściętych drzew. Drzewa zawieszone (te, które oparły się pniem/strzałą lub korona o inne drzewo), trzeba natychmiast ściągnąć ze względów bezpieczeństwa. Aby drzewo spadło w kierunku zamierzonym przez nas, musimy wyciąć rzaz podcinające (jest to taki trójkąt) w kierunku obalania, a następnie wyprostować się, rozejrzeć czy nikogo nie ma w odległości bliższej niż dwie długości drzewa i krzyknąć uwaga. Teraz możemy zastosować jeden z rzazów ścinających dobranych do danego drzewa jego parametrów i parametrów naszej pilarki. Tak w wielkim skrócie wygląda teoria i zasady BHP Trzeba dodać że prawie zawsze jest kilku pilarzy i ich pomocników na powierzchni, aby praca szła szybciej.
Bożydar (tak go nazwałem, bo nie pamiętam jak miał na imię) zaczął pracę w 1988r. Był zatrudniony jako pomocnik pilarza (przygotowywał stanowiska do ścinki, pobijał kliny, używał dźwigni obracaka, na trzebieżach posługiwał się tyczką kierunkowa a czasem na zrębach okrzesywał obalone drzewa.) W tamtych latach pilarz to był gość i dobrze zarabiał. Bożydar też chciał być gościem. I po 1993 roku, gdy zaczęły powstawać ZUL-e zatrudnił się w jednym z nich jako Drwal operator pilarki (tak to się wtedy nazywało). Po kilku latach jego pracy spuścił drzewo innemu pilarzowi na głowę (trumna na pogrzebie była zamknięta). W sądzie tłumaczył się że to nie jego wina. Mówił że zrobił wszystko z zasadami BHP. Rozejrzał się krzyknął, ale nie zauważył tamtego. Twierdził że on był na swojej ścieżce zrębowej a to tamten zszedł ze swojej i niebezpiecznie się zbliżył. Różnie potem ludzie gadali, jedni twierdzili że wraz z szefem zrzucili całą winę na nieżyjącego, bo on nie może się bronić inni twierdzili że był to wypadek nie z winy Bożydara. Sąd go uniewinnił, a nasz bohater dalej pracował w lesie i ścinał drzewa, nawet u tego samego pracodawcy. Nadchodziła dwudziesta rocznica spuszczenia drzewa koledze na głowę, obecni koledzy z pracy Bożydara nawet chcieli to prześmiewczo świętować. Niestety nie zdążyli, bo Bożydar znów obalił na jednego z nich drzewo podczas ścinki. Znów trumna była zamknięta. Stało się to wczesną wiosną a rozprawa w sądzie miała być późną jesienią. Na początku po wypadku szef nie pozwalał mu ścinać drzew miał je tylko okrzesywać. Ale w wakacje, gdy było mało pilarzy szef znów dopuścił go do ścinki na zrębie.
@Typhon: Nie jestem pilarzem ale mój tata bardziej i też mi się wydaje, że zbyt płytki bo powinien być szerszy niż połowa drzewa. Ale to może zależy od gatunku takowego.
@Typhon: @echelon_ nie znam się kompletnie, ale z tego co mówił OP to kluczowe jest ułożenie korony i kierunek wiatru. Zakładam że po wykonaniu rzazu ścinającego, drzewo zaczyna się ruszać w stronę korony / z wiatrem. Stąd większy rzaz nie jest potrzebny?
@mpetrumnigrum: pomijajac te historie, przekichana robota. Tylko sobie mozna wyobrazic jaki tam element obecnie pracuje, gdy dostepnych jest wiele innych lzejszych i bezpieczniejszych zawodow.
@kimunyest95: eee uogólniasz wg mnie. Czytasz tutaj o przypadkach w lesie. Jestem pewny, że w latach osiemdziesiątych przy każdych maszynach (dzisiaj zresztą też) zdarzało się pełno wypadków. Generalnie ludzie to w ogóle "element". Przecież na budowach regularnie o 6 rano grają z małp na hejnał.
@mpetrumnigrum ja pierdzielę ostatnio mało co nie dostałem kłodą w podbródek tak że bez operacji rekonstrukcji żuchwy nie mogło by się obejść, dziękuję Bogu że trajektoria obalonego drzewa nie wychyliła się bardziej za pieniek w moją stronę. ( Docinałem już ścięty pień lecz był zaparty o inne nie sprzątnięte drzewo i powstała dźwignia której energia wyzwoliła się gdy dociąłem pień) Mam nadzieję że nauczka na całe życie. Jak coś to pracuję
@mpetrumnigrum wycinałem kilka arów lasu i powiem wam, że to jest ciężka robota. Nawet, jak jesteś sam, to wystarczy źle naciąć drzewo i możesz dostać całym pniakiem po flakach. Siła taka, jakby Cie słoń trąbą przestawiał. A ja ścinałem I tak małe drzewka, maksymalnie 20-letnie. W lesie, gdzie drzewa są duże (bo takie głównie się ścina), jesteś jak uciążliwy komar, który próbuje się dobrać do czegoś większego. Na wycinkę zawsze jeżdżę
Cz. 8, jak umiera się w lesie.
Pilarz na zrębie ma ustalony kierunek obalania (tak to prawidłowa nazwa) drzew. Ustala się go na podstawie rozbudowy koron i pochylenia większości drzew w danym kierunku. Zazwyczaj jest to kierunek wschodni wynikający z tego, że większość wiatrów w Polsce wieje z zachodu.
Jeśli drzewo jest pochylone w innym kierunku zostaje ścięte na końcu, po uprzątnięciu już leżących sztuk. Wynika to z bezpieczeństwa i łatwiejszej pracy przy obróbce ściętych drzew.
Drzewa zawieszone (te, które oparły się pniem/strzałą lub korona o inne drzewo), trzeba natychmiast ściągnąć ze względów bezpieczeństwa.
Aby drzewo spadło w kierunku zamierzonym przez nas, musimy wyciąć rzaz podcinające (jest to taki trójkąt) w kierunku obalania, a następnie wyprostować się, rozejrzeć czy nikogo nie ma w odległości bliższej niż dwie długości drzewa i krzyknąć uwaga. Teraz możemy zastosować jeden z rzazów ścinających dobranych do danego drzewa jego parametrów i parametrów naszej pilarki.
Tak w wielkim skrócie wygląda teoria i zasady BHP
Trzeba dodać że prawie zawsze jest kilku pilarzy i ich pomocników na powierzchni, aby praca szła szybciej.
Bożydar (tak go nazwałem, bo nie pamiętam jak miał na imię) zaczął pracę w 1988r. Był zatrudniony jako pomocnik pilarza (przygotowywał stanowiska do ścinki, pobijał kliny, używał dźwigni obracaka, na trzebieżach posługiwał się tyczką kierunkowa a czasem na zrębach okrzesywał obalone drzewa.)
W tamtych latach pilarz to był gość i dobrze zarabiał. Bożydar też chciał być gościem. I po 1993 roku, gdy zaczęły powstawać ZUL-e zatrudnił się w jednym z nich jako Drwal operator pilarki (tak to się wtedy nazywało).
Po kilku latach jego pracy spuścił drzewo innemu pilarzowi na głowę (trumna na pogrzebie była zamknięta).
W sądzie tłumaczył się że to nie jego wina. Mówił że zrobił wszystko z zasadami BHP. Rozejrzał się krzyknął, ale nie zauważył tamtego. Twierdził że on był na swojej ścieżce zrębowej a to tamten zszedł ze swojej i niebezpiecznie się zbliżył.
Różnie potem ludzie gadali, jedni twierdzili że wraz z szefem zrzucili całą winę na nieżyjącego, bo on nie może się bronić inni twierdzili że był to wypadek nie z winy Bożydara.
Sąd go uniewinnił, a nasz bohater dalej pracował w lesie i ścinał drzewa, nawet u tego samego pracodawcy.
Nadchodziła dwudziesta rocznica spuszczenia drzewa koledze na głowę, obecni koledzy z pracy Bożydara nawet chcieli to prześmiewczo świętować.
Niestety nie zdążyli, bo Bożydar znów obalił na jednego z nich drzewo podczas ścinki. Znów trumna była zamknięta.
Stało się to wczesną wiosną a rozprawa w sądzie miała być późną jesienią.
Na początku po wypadku szef nie pozwalał mu ścinać drzew miał je tylko okrzesywać. Ale w wakacje, gdy było mało pilarzy szef znów dopuścił go do ścinki na zrębie.
Wyroku sądu za drugą śmierć nie znam.
źródło: temp_file3463567831310138078
PobierzDo obserwowanych!
@Zolone: przecież to zmyślone wszystko jest xd
( Docinałem już ścięty pień lecz był zaparty o inne nie sprzątnięte drzewo i powstała dźwignia której energia wyzwoliła się gdy dociąłem pień)
Mam nadzieję że nauczka na całe życie.
Jak coś to pracuję
źródło: image
Pobierzźródło: image
Pobierz@mpetrumnigrum: nie daj Boże nikomu
Komentarz usunięty przez moderatora