Wpis z mikrobloga

.
#pracbaza #wypadek #jakumierasiewlesie #las #gruparatowaniapoziomu

Cz. 7, jak umiera się w lesie.

Przyczepę rolniczą z PRL Autosan D-46 zapewne każdy z was widział, choć może nie kojarzyć jej z nazwy.
Na jej ramie powstała przyczepa do przewozu osób, czyli Osinobus D-46 zwana często prześmiewczo Bonanzą.
Ta nazwa ludowa wzięła się z Amerykańskiego serialu o dzikim zachodzie wyświetlanym w Polsce w latach 60-70, w którym często pojawiał się dyliżans. Więc nasi ojcowie i dziadkowie stwierdzili, że przyczepa rolnicza przerobiona na Osinobus D-46 (regularnie wożący dzieci do szkoły a ludzi w PGR na pola) jest takim PRL-owskim dyliżansem.

W lasach czasem można spotkać jeszcze Bonanzy, które używają ZUL-e (zakłady usług leśnych) do przewozu pracowników na krótkich dystansach.

Przyczepa odpowiednio dostosowana dla pilarzy jest mile widziana w okresie jesienno zimowym. W takim osinobusie ciągniętym przez ciągnik zawsze jest piec wyspawany z jakiejś beczki. Jest kilka siedzeń, jakiś stół i ławy oraz półki na pilarki i kanistry.
Można się w zimie zagrzać przy piecu, gdy pada podsuszyć ubrania, zjeść przy stole, wyprostować się i zatankować i naostrzyć pilarkę w miłych warunkach. Busy tego nie dają.
Minus jest taki, że niema łączności z kierowcą ciągnika.

Pewnego dnia pilarz Roman jechał Bonanzą z kolegami do pracy. Była jesień w "kozie" się paliło, chłopaki rozmawiali i śmiali się. Czyścili filtry w pilarkach, ostrzyli łańcuchy, tankowali pilarki i planowali co będą robić po południu.
Aż w ciągu mniej niż sekundy całe wnętrze Osinobus stanęło w płomieniach, wszystko się paliło. Ludzie zaczęli wyskakiwać z jadącej przyczepy, drzwi są jedne i wąskie. Roman wyskoczył jako ostatni. Koledzy mówili, że płonął jak pochodnia.
Zaczęli się turlać po ziemi, aby się ugasić. Z Romanem nie było najlepiej. Miał na sobie jak zawsze spodnie anty przecięciowe i flanelową koszulę.
Wezwano karetkę, ci zawieźli Romana do szpitala i stamtąd przetransportowali go na Śląsk do kliniki specjalizującej się w oparzeniach.
Cały brzuch, plecy ręce prócz głowy były mocno poparzone.
Od pasa w dół nie było większych poparzeń, ponieważ spodnie anty przecięciowe mają kilka warstw specjalnego materiału, który jest gruby.
Lekarze bardzo mocno starali się uratować życie Romana. Dwa razy go tracili, potem zarazili go w szpitalu gronkowcem ledwo przeżył. Spędził w szpitalu nieprzerwanie prawie 10 miesięcy.
A łącznie około 1,5 roku, gdyż wielokrotnie przeszczepiano mu skórę.
Roman przeżył i wrócił do zawodu pilarza, ale zawsze chodzi w koszulach z długim rękawem.
mpetrumnigrum - .
#pracbaza #wypadek #jakumierasiewlesie #las #gruparatowaniapoziomu
...

źródło: temp_file8864756502161888496

Pobierz
  • 25
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

jest piec wyspawany z jakiejś beczki. Jest kilka siedzeń, jakiś stół i ławy oraz półki na pilarki i kanistry


@mpetrumnigrum: w sumie po doczytaniu dotąd, już zgadłem jak ta historia się skończy.
  • Odpowiedz
jeździłem

@Typhon: @kabann: Bogole, ja jeździłem tym wynalazkiem, ale nie osinobusem a oryginalną przyczepą na której bazie powstał. I szczerze mówiąc wygodniej się jeździło niż na nadkolu w traktorze - te przyczepy miały resorowanie i nawet nie telepało tak strasznie, zwłaszcza jak jechało się w towarzystwie kilku ton węgla, cegieł, zboża czy co tam się akurat wiozło ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Ach te wiejskie
  • Odpowiedz
@mpetrumnigrum:

Na jej ramie powstała przyczepa do przewozu osób, czyli Osinobus D-46 zwana często prześmiewczo Bonanzą.


Przyczepię się tylko do jednej pierdoły. Otóż przyczepa faktycznie zwana była Bonanzą i nawet pamiętam tę nazwę. Ale Osinobusy nie były przyczepami, tylko autobusami zabudowanymi na Starach. Wiele razy takowymi jeździłem, więc tutaj pamięć mnie nie zawodzi :)
  • Odpowiedz