Wpis z mikrobloga

#polityka wydaje mi się, że popularność skrajnej prawicy wśród polonusów wynika z ich niskiego potencjału integracyjnego. Wyobraźcie sobie takiego Mariusza z Brighton, Arkadiusza z Venlo czy Damiana z Oslo. To są nierzadko ludzie, którzy przyjechali na chwilę, z musu a nie z rozsądku, a siedzą już nierzadko ponad 10 lat. Nierzadko pochodzą z małych miast, gdzie większość domów nie widziały farby od czasów Niemca, gdzie odsetek mieszkańców z tłem migracyjnym wynosi mniej niż 2% Na emigracji zaś wszystko jest dla nich nowe. A co później? Znajomość języka często żadna, w domu polska telewizja, polskie jedzenie, w pracy Polacy, imprezy z innymi Polakami. Jakby rękę złamali to panika bo nie ma jak się na migi dogadać.
Skąd bierze się frustracja. Stąd bierze się konieczność mieszkania w najgorszych dzielnicach, bo na wynajem w lepszych ich nie stać.
Stąd się bierze poczucie izolacji. A ta, w połączeniu z naszym polskim zacietrzewieniem, które objawia się niechęcią wobec wszystkiego, co obce sprawia, że człowiek się radykalizuje.
Ci dobrze zintegrowani Polacy, dobrze znający język i pracujący i przyjaźniący się z lokalną społecznością częściej głosują na partie demokratyczne.
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@haltdiefresse to samo ze starą emigracją w Stanach i poparciem dla PiS, przyjechali za Jaruzela albo Wałęsy z wiosek na Podhalu, Podkarpaciu, czy Podlasiu, na wizie turystycznej, bez języka, robili na azbeście albo sprzątanie kibli i też mieszkają na Jackowie czy Greenpoincie, które wyglądają jak polskie miasteczko powiatowe w Polsce B. W kraju nie byli przez lata, przyjechali dopiero gdy dostali amerykańskie obywatelstwo.
  • Odpowiedz