Wpis z mikrobloga

@kasiknocheinmal:
Nie wszystkie kluby są takimi pupilkami Kwietnia jak Braterstwo, żeby dostać licencję w starym roku, żeby zawodnicy mieli licencję od stycznia i już w styczniu mogli odpękać zawody. ;)
Niektóre kluby to PZSS czołga aż do marca. ( ͡º ͜ʖ͡º)
  • Odpowiedz
@Polinik: w moim starym klubie mieli zawsze problemy z licencjami, ale nawet tam ogarniałam od razu po dostaniu na kolejny rok ;)
@Ranger panie, uczyłam się strzelać przy -15, zdawałam egzamin przy -10 na starej powojskowej strzelnicy (po czekaniu dwóch godzin w kolejce na zewnątrz), gdzie w lecie jest cieplej niż na zewnątrz, a w zimie zimniej, argument, że zimno i mokro jest dla słabych :P
Odwalić minimum, a
  • Odpowiedz
@kasiknocheinmal: jak ktoś chce tylko odbębnić do licencji, to może i spoko, ale jak ktoś się nastawia jednak na wynik i konkurowanie, to dłonie jak grabie, wiercące się nogi i dreszcze, to nie są warunki do zrobienia wyniku
  • Odpowiedz
@Ranger: dlatego dla zabawy wynikowej chodzę później, ale przed rozmaitymi wypadkami losowymi warto się zabezpieczyć wcześniej jak tylko jest możliwość, żeby chociaż to mieć załatwione.
Polecam grzejki swoją drogą, game changer w zimie, nic ci wtedy nie grabieje.
  • Odpowiedz
@bukszpryt: ja wystrzelałam co trzeba na początku roku, potem sobie więcej chodziłam sama postrzelać niż na zawody, a dzisiaj się przeszłam na pobliskie zawody i dziki tłum był :D

@SzlachcicPolny ja po tym, jak mnie zdrowie kiedyś poskładało z zakazem strzelania do września to nauczona doświadczeniem robię na samym początku roku ;)
  • Odpowiedz
@kasiknocheinmal: Ja sobie pistolet i karabin jakoś do połowy roku wystrzelałem chyba przy dwóch okazjach. Tylko strzelby mi się nie chciało i jakoś teraz chyba we wrześniu i październiku robiłem, już z konieczności.
  • Odpowiedz