Wpis z mikrobloga

Dzisiaj wracam sobie od koleżanki na Bemowie do samochodu szybkim krokiem, bo zimno, a kurtka jeszcze nie zimowa i widzę trójkę młodych ludzi na ok. koło 20 lat jak we dwóch pchają samochód, a jedyna kobieta w tym towarzystwie próbuje go odpalić - bezskutecznie. Ogarnąłem szybko swoje auto, podjechałem, zaproponowałem, że mam kable i mogę im pomóc jeśli to akumulator padł. Bardzo się ucieszyli, powiedzieli, że już od 40 minut walczą z autem. Udało się odpalić, uśmiech towarzystwa, że mogą wracać do domu zrobił mi dzień.
Ja czuję się z siebie zadowolony i wierzę, że świat będzie lepszy jak będziemy sobie pomagać :)
#chwalesie
  • 37
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@donfello: Znaczy wiesz, coś tam młodzi kombinowali, jeden dzwonił do ojca. Ale oni byli z poza Warszawy, auto też raczej w wieku zbliżonym do tych ludzi (ale spoko, moje chyba było starsze od nich :D), no i stres, a taksówkarz czy ktoś inny chciałby kasę jakby mu się w ogóle chciało tam zajeżdżać.
Poza tym ja miałem kable w samochodzie, oni nie mieli, a mając kable już łatwiej kogoś zaczepić,
  • Odpowiedz
  • 2
@PogromaSyrekowHomogenizowanych: mega propsuję bo za mało osób ma takie podejście :)

Odkąd mam w aucie jump startera to zawsze jak widzę że ktoś ma problem (głównie w zimie) to podchodzę podpytać. Jak kiedyś udało się tak odpalić ducato to kierowca aż zdjęcia urządzenia robił bo nie był w stanie uwierzyć że takie małe g---o odpala auto :P
  • Odpowiedz
@Tyczmistrz ma popych to przecież nawet jak auto jest pchane nie musisz kluczyka przekręcać, pchają ciebie i nabierzesz prędkości to kręcisz i tyle, tylko z dieslem problem, tego praktycznie na popych nie odpalisz, benzynę na metrze dosłownie
  • Odpowiedz
@Tyczmistrz: nie nagram bo już od lat nie mam benzyny, stareńkie e39 2.0 150KM na dosłownie metrze odpalałem pod chatą i pomagalem starego dizla odpalić ale tam to było bardziej 100m ale zachechlal
  • Odpowiedz