Wpis z mikrobloga

Załóżmy że doktorant ogarniał badania terenowe do swoich badań. Planował rozstawianie fotopułapek, rozstawiał je z wolontariuszami których szkolił, a potem fotopułapki zbierał i sortował zebrane dane oraz wrzucał je na chmurę obsługiwaną przez zespół.

Po roku wychodzi preprint publikacji z użyciem tych danych. Bez uwzględnienia studenta.

Fair czy nie fair? Bo doktorant nawet nie dowiedział się że coś będzie pisane.
#doktorat #nauka #studbaza
  • 27
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@ruda_stuleja: to doktorant robił te badania tylko po to, żeby je zrobić? xD trochę sztuka dla sztuki by była, gdyby z przeprowadzonych badań nie powstała praca
  • Odpowiedz
@ruda_stuleja: oczywiście że chamstwo w państwie. Pytanie czy z formalnego punktu widzenia coś takiego jest ok? Czy można komuś robić jakieś problemy z tego powodu?
  • Odpowiedz
  • 1
@moll
Doktorant robił je dla siebie. Osoba nienaukowa robiąca promotorowi za asystentkę wymyśliła że ciekawie byłoby podejść do tematu z innej strony i na foto kazała sobie wysyłać różne dane. Doktorant miał się nie interesować, bo według niej materiał należy do fundacji, która badania fundowała i tam oficjalnie ona jest koordynatorką. Doktorant z fundacją oficjalnie podpisane nic nie miał, ale z uwagi na chęć zachowania dobrych relacji z promotorem który kazał
  • Odpowiedz
@ruda_stuleja: i to coś rozjaśnia, bo nie wynikało z oryginalnego wpisu, kto tą pracę napisał. Myślałam że masz pretensje, jako student, do doktoranta

W tym układzie to chamstwo
  • Odpowiedz
@moll

Tak. Może trzymał tam na chmurze bo przy okazji też chciał by z tego skorzystali inni.

Ja też nie mam bólu d--y że arkusze kalkulacyjne które stworzyłem na potrzeby pracy dyplomowej i procedury są wykorzystywane przez ludzie w miejscu gdzie już nie pracuje i podejrzewam że on też chciał by na jego pracy ktoś skorzystał i jak widać skorzystał ale w bardzo chamski sposób.
  • Odpowiedz
  • 1
@moll
Doktorant to ja. Materiał z fotopulapek miał być do mojego doktoratu. Aktualnie przedłużam, bo jest tego w p---u. Preprint pisany w niemal tym samym temacie co wspomniana część doktoratu, ale nie było nic mówione że będzie coś pisane. Mieli próbować robić tam coś z AI i miałem wysłać dane.

Kontakt z promotorem ogólnie do d--y odkąd się asystentka pojawiła. Poza nim jednego dobrego słowa o niej nie słyszałem, a i
  • Odpowiedz
@ruda_stuleja: o w dupę... Jakaś szansa na zmianę promotora, żeby się pijawki pozbyć?

Żebyś potem nie był podejrzany o plagiat, na własnych materiałach
  • Odpowiedz
  • 1
@moll
Nie wiem co robić. Przyznam że myślałem nawet o porzuceniu tego doktoratu, zwłaszcza po tym jak promotor 4 podpisy mi wysyłał 14 dni czepiając się non stop. Pracy mi to i tak nie da w moim mieście a nie będziemy się przeprowadzać bo dopiero dom kupiony. Ale narzeczona nalega, bo tytuł może się przydać, bo planujemy założyć firmę środowiskową. Musiałbym to prawdopodobnie kończyć całkiem sam, a nie wiem czy byłbym
  • Odpowiedz
@ruda_stuleja: pogadaj wyżej o sytuacji, a jak nic nie da - ja bym zarzuciła ten temat. Narobisz się jak dzik, a ktoś inny ściągnie z tego profity. Albo dobijaj się o wspólautorstwo artykułu, bo chyba to jest obejście plagiatu - sam siebie nie możesz splagiatować
  • Odpowiedz
@ruda_stuleja: Jesteś osobą, która te dane wytworzyła. Nawet gdybyś robił to za kasę, to autorstwa nie mogą Ci zabrać. I nie mieli prawa wykorzystać tych danych bez Twojej zgody i wiedzy.
Dobra praktyka mówi, że najpierw to Ty powinieneś wypuścić swoją publikację z tych danych. A potem oni swoje inne podejście z wykorzystaniem tych samych danych. Współautorstwo w drugiej publikacji też powinno być uzgodnione z Tobą. Minimum co byś miał to
  • Odpowiedz