Załóżmy że doktorant ogarniał badania terenowe do swoich badań. Planował rozstawianie fotopułapek, rozstawiał je z wolontariuszami których szkolił, a potem fotopułapki zbierał i sortował zebrane dane oraz wrzucał je na chmurę obsługiwaną przez zespół.
Po roku wychodzi preprint publikacji z użyciem tych danych. Bez uwzględnienia studenta.
Fair czy nie fair? Bo doktorant nawet nie dowiedział się że coś będzie pisane. #doktorat #nauka #studbaza
@ruda_stuleja: to doktorant robił te badania tylko po to, żeby je zrobić? xD trochę sztuka dla sztuki by była, gdyby z przeprowadzonych badań nie powstała praca
@ruda_stuleja: oczywiście że chamstwo w państwie. Pytanie czy z formalnego punktu widzenia coś takiego jest ok? Czy można komuś robić jakieś problemy z tego powodu?
@moll Doktorant robił je dla siebie. Osoba nienaukowa robiąca promotorowi za asystentkę wymyśliła że ciekawie byłoby podejść do tematu z innej strony i na foto kazała sobie wysyłać różne dane. Doktorant miał się nie interesować, bo według niej materiał należy do fundacji, która badania fundowała i tam oficjalnie ona jest koordynatorką. Doktorant z fundacją oficjalnie podpisane nic nie miał, ale z uwagi na chęć zachowania dobrych relacji z promotorem który kazał
@moll Nie wiem co robić. Przyznam że myślałem nawet o porzuceniu tego doktoratu, zwłaszcza po tym jak promotor 4 podpisy mi wysyłał 14 dni czepiając się non stop. Pracy mi to i tak nie da w moim mieście a nie będziemy się przeprowadzać bo dopiero dom kupiony. Ale narzeczona nalega, bo tytuł może się przydać, bo planujemy założyć firmę środowiskową. Musiałbym to prawdopodobnie kończyć całkiem sam, a nie wiem czy byłbym
@ruda_stuleja: pogadaj wyżej o sytuacji, a jak nic nie da - ja bym zarzuciła ten temat. Narobisz się jak dzik, a ktoś inny ściągnie z tego profity. Albo dobijaj się o wspólautorstwo artykułu, bo chyba to jest obejście plagiatu - sam siebie nie możesz splagiatować
@ruda_stuleja: Jesteś osobą, która te dane wytworzyła. Nawet gdybyś robił to za kasę, to autorstwa nie mogą Ci zabrać. I nie mieli prawa wykorzystać tych danych bez Twojej zgody i wiedzy. Dobra praktyka mówi, że najpierw to Ty powinieneś wypuścić swoją publikację z tych danych. A potem oni swoje inne podejście z wykorzystaniem tych samych danych. Współautorstwo w drugiej publikacji też powinno być uzgodnione z Tobą. Minimum co byś miał to
@Ucik: @ruda_stuleja Mówiłem o znalezisku, być może jakiś dziennikarz zainteresuje się tematem. Możliwe, że po doktoracie, ale czy można pozwolić okradać w tak bezczelny sposób?
Po roku wychodzi preprint publikacji z użyciem tych danych. Bez uwzględnienia studenta.
Fair czy nie fair? Bo doktorant nawet nie dowiedział się że coś będzie pisane.
#doktorat #nauka #studbaza
Może zbierał je sobie do swojej pracy którą pisał przez dłuższy czas? Ja sam materiały do inżynierki i badania zbierałem półtora roku.
Doktorant robił je dla siebie. Osoba nienaukowa robiąca promotorowi za asystentkę wymyśliła że ciekawie byłoby podejść do tematu z innej strony i na foto kazała sobie wysyłać różne dane. Doktorant miał się nie interesować, bo według niej materiał należy do fundacji, która badania fundowała i tam oficjalnie ona jest koordynatorką. Doktorant z fundacją oficjalnie podpisane nic nie miał, ale z uwagi na chęć zachowania dobrych relacji z promotorem który kazał
W tym układzie to chamstwo
Nie tylko. Tak naprawdę teraz jak był w trakcie pisania paracy albo artykułu to może to sobie wsadzić głęboko w tyłek bo pcha się w plagiat
Żebyś potem nie był podejrzany o plagiat, na własnych materiałach
@ruda_stuleja: Nie pisałeś kiedyś o tym na wykopie?
Nie wiem co robić. Przyznam że myślałem nawet o porzuceniu tego doktoratu, zwłaszcza po tym jak promotor 4 podpisy mi wysyłał 14 dni czepiając się non stop. Pracy mi to i tak nie da w moim mieście a nie będziemy się przeprowadzać bo dopiero dom kupiony. Ale narzeczona nalega, bo tytuł może się przydać, bo planujemy założyć firmę środowiskową. Musiałbym to prawdopodobnie kończyć całkiem sam, a nie wiem czy byłbym
Pewnie nie raz. To chyba jedyne miejsce gdzie się mogę wyżalić wśród ludzi którzy mają większe obycie w temacie.
Może by jakie znalezisko, Ty bądź tylko obserwatorem. (w teorii), ale treść musisz sam podrzucić.
Dobra praktyka mówi, że najpierw to Ty powinieneś wypuścić swoją publikację z tych danych. A potem oni swoje inne podejście z wykorzystaniem tych samych danych. Współautorstwo w drugiej publikacji też powinno być uzgodnione z Tobą. Minimum co byś miał to