Wpis z mikrobloga

Dosłownie 10 metrów od klatki miałem taki sklepik - jak wyjeżdżałem do pracy po 7 rano to jeszcze był zamknięty, jak wracałem przed 16 to już był zamknięty. No w sobotę mogłem do 14 coś kupić, tylko że w sobotę to żona robiła mega zakupy na cały tydzień, więc jej ten sklepik do niczego nie był potrzebny. W sumie to nie wiem, czy zbankrutował, czy właściciel poszedł na emeryturę, ale buda rdzewieje
  • Odpowiedz