Wpis z mikrobloga

#przegryw #antykapitalizm
W realiach socjalistycznych każdy posiadał pracę,tak samo każdy miał zapewnionego jakiegoś partnera romantycznego
W realiach liberalizmu zdobycie pracy nie jest tak oczywiste,część społeczeństwa pławi się w luksusie gdy większość tyra za grosze
Podobnie jest z dostępem do kobiet
Jedni mają go codziennie,inni parę razy w życiu a niektórzy nigdy
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

tak samo każdy miał zapewnionego jakiegoś partnera

@G4zy: jedyny związek zapewniony w tamtych czasach to Związek Radziecki

W realiach liberalizmu zdobycie pracy nie jest tak oczywiste,część społeczeństwa pławi się w luksusie gdy większość tyra za grosze

W realiach czasów mininych wszyscy tyrali za grosze, tylko to nie bolało tak mocno bo władza pozwalała pić wódke w pracy i nie było tej normalnej połowy społeczeństwa, która udowadniała że jednak można żyć
  • Odpowiedz
@G4zy: poziom zarobków to jest jedno, ale imo gorzej kapitalizm zniszczył możliwość budowania relacji brakiem miejsc trzecich, monetyzowaniem każdego hobby (scalperzy, kolekcjonerstwo w celach zarobkowych, tworzenie twórczości pod algorytmy itd.) no i niszczeniem solidarności wśród pracowników (kiedyś też byli podp*dalacze, ale dzisiaj to jest często karykaturalne gdzie osoba na najniższej donosi na drugą z najniższą do "managera" który też jest na najniższej plus dodatek)
  • Odpowiedz
zniszczył możliwość budowania relacji brakiem miejsc trzecich


@winogrononowa: Dokładnie. Ludzie dali sobie wmówić, że jakość ich życia mierzona jest liczbami na pasku płac, koncie czy w raportach NBP, a życie skoncentrowane coraz bardziej w wielkich miastach ogranicza się do pracy lub siedzeniu w domu w oczekiwaniu na pracę albo po niej. Osiedla, cyfrowy styl życia, uzależnienie od samochodu - wiele elementów życia zdaje się być obecnie zaprojektowanych tak, by przestrzeni
  • Odpowiedz
@swiadomy_anakolut: dosłownie, w obecnym rynku polowanie na "karierę" czy "lepszą" pracę (jakąś za biurkiem) pożera duszę. Wcale nie zarobisz dużo więcej niż w normalnej pracy w sklepie czy gastro, a tylko obciążą cię jakimiś spotkaniami, gdzie typ co miesiąc omawia waszą produktywność i jest presja żeby robić dodatkowe kursy i kwalifikacje, mimo że nie wyciągniesz nigdy więcej niż średnia krajowa, a kierownikiem zostanie ten kto ma zostać. Lepiej skupić się
  • Odpowiedz
Lepiej skupić się na relacjach społecznych


@winogrononowa: Pełna zgoda, tylko to jest trochę systemowo utrudnione.

Wcale nie zarobisz dużo więcej niż w normalnej pracy w sklepie czy gastro


Kiedyś się nad tym zatrzymałem chwilę i właśnie do podobnego wniosku doszedłem. Pochodzę z rolniczej wioski, a obecnie mieszkam w Krakowie. Życie tu to dla młodych ludzi często walka o lepszą posadę w korpo, porównywanie wielkości mieszkań, metraży, cen, kredytów itp. Gadam
  • Odpowiedz
Jakoś ludzie, którzy zarabiają pewnie 1/3 tego co moi koledzy w korpo też przecież mają domy, auta, ubrania, jedzenie


@swiadomy_anakolut: jest nawet gorzej, sama ostatnio się nad tym zastanawiałam bo pracowałam i w korpo i w pracy takie biurowej i w gastro na studiach i powiem ci zupełnie szczerze, że niestety w tych "lepszych" pracach nie zarobi więcej niż ci ludzie w normalnych pracach w małych miejscowościach. Nawet jeśli twoja
  • Odpowiedz
@winogrononowa: ale w prostych robotach za najniższą też jest stres (zwłaszcza w jakichś januszeksach). I tutaj jest o tyle gorzej, że jest mało zakładów pracy. Jak ci się nie podoba Janusz wyzyskiwacz, to nie masz 20 innych firm tylko może jedną czy dwie. a Meszkańcy mniejszych miejscowości też są samotni. Zwłaszcza tacy w wieku 20-45 lat, bo gro osób wyjeżdża do większych miast/ za granicę/ na studia. 3/4 tagu przegryw
  • Odpowiedz
@winogrononowa: znaczy ja też docelowo chcę mieszkać na prowincji, bo mam autyzm w pakiecie z mizofonią i dla mnie mieszkanie w Warszawie jest udręką na dłuższą metę. Z tego powodu często korzystam z pracy zdalnej i wracam w rodzinne strony. No i trochę mi to co tutaj widzę nie pasuje do tych wizji. 80 procent znajomych wyjechało (top 10 lub na obczyznę). Z ogarniętych zostały jakieś grosze, reszta to sebki.
  • Odpowiedz
Reszta to najprostsze usługi, też za najniższą. Praca umysłowa to w zasadzie tylko budżetówka gdzie trzeba być krewnym lub znajomym królika, a i tak się robi za najniższą.


@niedoszly_andrzej: to miałam na myśli i mówię to z własnego doświadczenia. To nie tak, że idealizuję życie Mariuszy bo na trzyzmianową robotę do zakładu bym nie poszła, ale jak się widzi w urzędach, że i tak kierownikiem zostanie syn kolegi dyrektora to
  • Odpowiedz