Wpis z mikrobloga

Obalam mit heroicznych matek. Mam córkę, ma 2 miesiące. Od momentu, jak wróciliśmy ze szpitala (4 dni po porodzie), zajmuję się nią praktycznie 22 godziny na dobę, odliczając tylko czas na prysznic i inne rzeczy, kiedy przekazuję małą na chwilę żonie. Karmimy KPI, czyli mlekiem matki z butelki. I po tych dwóch miesiącach… chce mi się śmiać, jak widzę, jak matki zdrowych dzieci są heroizowane. Serio, to jest jakieś nieporozumienie. U nas układ jest prosty, ja zajmuję się dzieckiem i pracuję (freelancer), a żona zajmuje się mieszkaniem, gotuje, robi zakupy i ogarnia wszystko, żebym ja mógł ogarniać dziecko. Ma też swoją przestrzeń, pojedzie do kosmetolog, spotka się z koleżankami, odpocznie. I powiem Wam jedno, tak dobrze nie czułem się od lat. Jestem zaopiekowany, mam spokój psychiczny, a opieka nad dzieckiem (zdrowym, rozwijającym się prawidłowo) jest… banalna xD. Czasem kolka, czasem coś tam nie gra, ale to kwestia obserwacji, uczysz się swojego dziecka, reagujesz, tyle. U nas to wygląda tak: dziecko marudzi, podnoszę , uspokajam, odkładam. Jak znowu się niepokoi, powtarzam. Do tego raz dziennie kontakt skóra do skóry, masażyki, ćwiczenia. Mam czas na pracę, mam czas dla dziecka. I jakbym nie pracował, tylko zajmował się domem, to też byłoby spokojnie wykonalne. Rozumiem, że samotna matka, która musi ogarniać dom + dziecko + pracę, ma naprawdę ciężko, bo jedna z tych rzeczy zawsze ucierpi. Ale jeśli jest dwójka rodziców, to xd nie widzę tu powodu do mitologizowania. Czasem aż głupio mi mówić żonie, że jest mi tak łatwo, bo boję się, że zechce się zamienić obowiązkami xD. Tak więc wielkie XD z tych legendarnych „poświęcających się matek”, wielkie XD z „wcześniejszych emerytur, bo dziecko”. Dziecko to nie projekt NASA, tylko mały człowiek, którego trzeba poznać. Jasne, wiem, mam zdalny typ pracy, mogę być elastyczny itd., ale serio, ta cała narracja o heroizmie matek z „normalnymi” warunkami to często po prostu brak organizacji i wzajemnego wsparcia. Także chłopy, jak macie możliwość to od razu bierzcie taki podział obowiązków :) #rodzicielstwo #dzieci #madki #ojcostwo
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@dnkej: co ty człowieku porównujesz? Siedzisz sobie z dzieckiem, robisz coś przy okazji zdalnie i już ekspertem od macierzyństwa zostałeś? Żonka ci ogarnia sprzątanie, gotowanie, zakupy, jeszcze dziecko obsłuży co jakiś czas i mleko odciągnie, a ty potem w internetach wykłady dajesz, jak to "łatwo z dzieckiem w domu". Weź się ogarnij.

Wyobraź sobie, że jakbyś chodził normalnie do biura, to twoja żona musiałaby ogarniać sama to co teraz robia
  • Odpowiedz
zajmuję się nią praktycznie 22 godziny na dobę


@dnkej: No z tego, co piszesz, to raczej nie zajmujesz się dzieckiem 22 godziny na dobę, bo zdrowe, dobrze rozwijające się dziecko do 3 miesięcy głównie śpi, jedynie trzeba obserwować i karmić, co przy pracy zdalnej nie wydaje się czymś skomplikowanym. Schody zaczynają się, gdy jedna osoba pracuje poza domem, a druga musi wszystko ogarniać i dodatkowo pilnować dziecka.
  • Odpowiedz
  • 1
@elena-mary: @RadioaktywnyBorsuk dziękuję za komentarze.

Podkreśliłem, że praca zdalna w tym przypadku to przywilej. Tak samo to, że samotna matka musi mieć ciężko, bo nie idzie zrobić wszystkiego samemu oraz, że mam zdrowe, prawidłowo rozwijające się dziecko. Każda zmiana w tych zmiennych może totalnie odwrócić sytuację.

Mój post to wyraz frustracji, na środowisko, które tylko zapowiada jak to zaraz będzie ciężko, jak to pierwszy miesiąc miałby doprowadzić nas do
  • Odpowiedz
@dnkej: pozostaje mi pozazdrościć Ci spokojnego i bezproblemowego dziecka. Każde jest inne - jedne to aniołki, jak Twoje, a inne wymagają nieustannej atencji i drą mordę 22h/dobę i zarzygują wszystko po każdym posiłku.
Poza tym to dopiero 2 miesiące - przed upływem roczku dziecko jeszcze będzie miało kilka "śmiesznych" etapów.
  • Odpowiedz
@dnkej no i gratuluję, fajnie Ci się trafiło. Ja wylosowałam high need baby, które spało tylko na mnie albo w wózku, który musiał być w ciągłym ruchu (sekunda zatrzymania powodowała wybudzenie z krzykiem). Także różnie jest xD Plus d------a mnie depresja poporodowa, której leczenie zajęło mi 2 lata farmakologicznie i na terapii. Nie przewidzisz jaki los wyciągniesz przy dziecku.
  • Odpowiedz
@dnkej Mnie pierwsze miesiące po porodzie doprowadziły do załamania. Nie dlatego, że mało spałam, nie dlatego, że miałam dużo do ogarniania (bo dom i resztę dzieci ogarniał mąż), ale dlatego, że hormony tak dały do wiwatu, że miałam myśli samobójcze. Dlatego, że każde oddawanie moczu to był horror, a przerwane krocze się nie goiło. Jak ten etap się skończył i doszłam jako tako do siebie to zaczął się etap, w którym
  • Odpowiedz
  • 1
@Lonate: @peszek_leszek moją żonę też to przytłoczyło, dlatego między innymi ja jestem przy dziecku a ona ma pozostałe misje. Dzięki temu ma przestrzeń i co raz łatwiej się jej odnaleźć w macierzyństwie. Przykro mi słyszeć Wasze historie, faktycznie każdy przypadek jest inny i być może podszedłem do tego zbyt mocno generalizując. Mam nadzieję, że się już u Was układa i wszystko na plus :)
  • Odpowiedz
@dnkej: A weź pod uwagę, że większość kobiet zostaje sama z obowiązkami przy dziecku, z obowiązkami domowymi i to podczas połogu. Niewiele ma szczęście do męża, który pracuje w domu i zajmuje się dzieckiem.
  • Odpowiedz
@dnkej u mojej siostry dodatkowo pierwsze dziecko to było właśnie takie co jadło, spało, mało afer, zero krzyków, nawet jakoś 2-3 letnie dziecko było „grzeczne”, no wszystko idealnie szło, byli pewni że to inni rodzice „robią coś źle”.
Pojawiło się drugie. Krzyczało non stop, ciągle trzeba było nosić inaczej po prostu darło sie okrutnie, jako 2 latek wieczne meltdowny. Otarli się o rozwód, tak bardzo nie dawali rady. Po tym zmienili
  • Odpowiedz
@dnkej no ok. Ja ogólnie tez uważam, ze ludzie przesadzają z trudnościami rodzicielstwa i zawsze gały wywalają jak mówię, ze mi z bliźniakami nie byli ciezko ale tak jak pisałam bardzo chętnie zobaczę co powiesz za rok czy dwa.

Dodatkowo jak wróciłam po macierzynskim to jeszcze mialam wtedy prace stacjonarna i wtedy jak zaprowadzam dzieci do żłobka na 8 to z pracy wracałam do domu o 18 i jeśli ludzie pracują
  • Odpowiedz
@dnkej: spoko, jako mama trójki napisze tylko żebyś się cieszył przyjemną końcówka 4 trymestru ( ͡° ͜ʖ ͡°), choć u nas trzecie bylo tak bezproblemowe jak Ty piszesz cały czas, ale dwoje pierwszych odpaliło sie około 3 miesiąca...
  • Odpowiedz
@dnkej: bo zdrowe dziecko to małe problemy, największe rzeczy to sen który jest zaburzony i własne generowane przez partnerów. Kolki można ogarnąć, dziecko można uspokoić jak rodzice są spokojni itd
  • Odpowiedz