Wpis z mikrobloga

@kasztanikus:

uzewnętrznianie się różowym.

Jeśli tego nie robił po to byś go pocieszyła w oczywisty sposób (desperat), to oczywisty debil.
O emocjach się nie rozmawia spłyca się je wytrącając empatie, a jak jest potrzeba się komuś wyżalić to koledze przy piwie nigdy różowemu.
  • Odpowiedz
@kasztanikus: ja tam nie wiem, czy to kwestia wychowania, ale ja tam nigdy nie widziałem sensu w męskich płaczkach, nigdy nie miałem potrzeby się wygadać z moich problemów, chyba że wiedziałem, że druga osoba może w jakikolwiek sposób pomóc lub coś doradzić.
Przecież po wypłakaniu się nic się nie zmienia, tylko nadal jest się w dupie.
  • Odpowiedz
@Ranger no właśnie, wydaje mi się że niezależnie od środowiska jakoś nieświadomie (lub bardziej świadomie) kształtuje się w nas takie, a nie inne podejście do radzenia sobie z problemami. Jakbyśmy byli przekonani że jedyną odpowiedzią jaką możemy dostać jest "S--------j, radź sobie sam". Nie potrafię znaleźć czegoś co ukształtowało by we mnie takie podejście, a mimo to nie oczekiwałem pomocy i niechętnie dzielę się emocjami. Mam osoby którym mogę się zwierzyć
  • Odpowiedz