Wpis z mikrobloga

Słuchajcie tego, bo to jest historia mojego życia. Wymyśliłem sobie wczoraj, że zostanę PANEM. Takim prawdziwym, wiesz, z klasą. Koniec z byciem dziadem w byle czym. Postanowiłem: od dzisiaj kupuję tylko dobrej jakości ciuchy!

Poszedłem do sklepu i normalnie czułem się jak jakiś profesor od ubrań. Chodziłem między wieszakami i mruczałem pod nosem: "bawełna... o, to jest dobre, skóra oddycha", "wełna z owcy, co biegała po górach... super!", "o, len! Będę wyglądał jak pan z filmu". Normalnie ekspert. Żadnego plastiku, żadnych poliestrów! Mój cel: być chodzącą reklamą natury.

No i stoję już przy kasie, żeby zapłacić za te moje nowe, super naturalne ciuchy. A na sobie miałem jeszcze swoje stare graty. I nagle pani kasjerka patrzy na mnie i mówi:
- Ale ma pan elegancki sweter! Taki z dobrego materiału, prawda?

Stary, ja na nią spojrzałem z góry, jak król na biedaka. Myślę sobie: "Kobieto, ty jeszcze nie widziałaś, co ja mam w koszyku. To, co mam na sobie, to jest szmata do podłogi w porównaniu z moją nową garderobą!".

I w tej sekundzie... ZROBIŁO MI SIĘ GORĄCO.

Nagle poczułem, jak pot leje mi się po plecach. Mój mózg zaczął krzyczeć: "Zaraz, zaraz... A z czego jest ten głupi sweter, co go masz na sobie?!".

Kompletnie zgłupiałem. Ludzie w kolejce patrzą, a ja zaczynam panikować. Muszę to sprawdzić! TU I TERAZ!

Zacząłem się szarpać z tym swetrem jak wariat. Próbuję go zdjąć, ale utknął mi na głowie. Ludzie myślą, że mam jakiś atak. W końcu go z siebie zrywam i zaczynam nerwowo szukać tej małej, białej karteczki. Gdzie ona jest?! Z lewej strony? Nie ma! Może w środku? Też nie! Ręce mi się trzęsą jakbym kawy wypił z dziesięć.

W końcu JEST! Znalazłem metkę z prawej strony! Zbliżam ją do oczu i czytam... a tam napisane jak wół:

100% AKRYL.

Sto procent plastiku. Jestem chodzącą torbą z Biedronki.

Podnoszę wzrok na tę babeczkę, mówię jej, że to akryl, a ona w śmiech!
- Akryl?! Niemożliwe! Myślałam, że to coś drogiego, bo w ogóle się panu te wredne kulki nie robią! Mój mąż ma akrylowy, to po jednym praniu wygląda jak stary dywan! Musi pan mieć jakiś magiczny model!

No myślałem, że się tam zapadnę pod ziemię. Magiczny model, jasne! Po prostu go golę maszynką do ubrań jak ostatni dziad, żeby nie wyglądał jak przeżuty przez krowę!

Ale najlepsze jest to, że moje spodnie też były z jakiegoś plastiku, a cały ten "elegancki" zestaw kosztował mnie razem z butami może stówkę.

I tak sobie myślę... Jak psikałem się perfumami za pięć złotych, to każdy mówił: "Wow, ale zapach!". A jak kupiłem jakieś drogie perfumy, co pachną jak pieniądze, to nikt nawet nie mrugnął.

Więc jaki jest z tego morał? Człowiek się stara, biega po sklepach jak głupek, wydaje pieniądze, czyta te wszystkie metki, psika się drogimi perfumami... a na końcu i tak się okazuje, że ludziom najbardziej podoba się tani plastik i zapach odświeżacza do kibla.

Po co ja się w ogóle staram?

#perfumy #recenzja #ubrania #zwiazki #randkowanie #randkujzwykopem #tinder #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #logika
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 0
@brednyk: prawie, ja napisałem wkład - AI zredagowało i zrobiło bardziej komiczne i emocjonalne dialogi i dodało trochę smaczków
  • Odpowiedz