Wpis z mikrobloga

Andrzej to fanatyk jogurtów. Typowy fermentator, co jak zobaczy mleko w lodówce, to już sięga po zakwaskę jak Braun po gaśnicę. W domu śmierdzi kefirem, jogurtem i kiszonymi ogórkami i zdrowiem, a każdy słoik ma własne imię. Zamiast akwarium - regał z kulturami bakterii. W słoikach coś bulgocze, coś się pieni, coś żyje. Gość twierdzi, że to jego „mikroarmia probiotyczna”.

Jak się do niego wejdzie, to buty same się ślizgają po rozlanym serwatkowym śluzie. Pół mieszkania z------e zakwaskami, a druga połowa to laboratorium z jogurtownicą, termometrami i zeszytem zatytułowanym „Ocena produktów probiotycznych”. Nie ma miesiąca, żeby ktoś nie nadepnął na szklany pojemnik, nie rozciął sobie stopy i nie wylądował na SOR-ze. Ale Andrzej tylko kiwa głową i mówi: „Trudno, ofiary fermentacji muszą być. JOGURT to nie zabawa, to styl życia”.

Gdy przez dwa tygodnie jego dziecko nie choruje, mówi, że to dlatego, że „mleko z aktywną kulturą wzmacnia układ odpornościowy”. A jak zaczyna mówić szybciej niż inne dzieci w przedszkolu, to Andrzej z powagą tłumaczy, że „bakterie wspierają neurony w jelitach, a jelita to drugi mózg”. Wierzy, że gdyby każdy Polak jadł jego jogurt, to kraj miałby PKB jak Japonia.

Na święta nie robi pierogów, tylko „fermentowane uszka z żywą kulturą”. Goście nie piją wódki - piją serwatkę o mocy 3,8 pH. Jak ktoś odmówi, Andrzej patrzy z politowaniem i mówi: „Nie wszyscy są gotowi na probiotyczne oświecenie”. W pracy nie rozmawia o pogodzie, tylko o szczepach Lactobacillus. Gdy ktoś się chwali nowym autem, Andrzej odpowiada: „A widziałeś, jak mi pięknie pracuje ferment w słoiku numer cztery?”.

Jego marzenie to kupić stary kontener chłodniczy i przerobić go na „kulturownię narodową” - ośrodek hodowli najlepszych jogurtów Europy Środkowej. Mówi, że jak umrze, to chce być zakopany w mleku, żeby „wrócić do cyklu fermentacji”.

Andrzej nie żyje, on fermentuje, szczególne po fasolce.

#pasta #heheszki #jogurt
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach