Wpis z mikrobloga

No elo,

Te posty przeprowadzkowe zaczynają już trochę przymulać, ale jak dziennik to dziennik…

Beznadziejnie wczoraj spałem. Pewnie głównie przez kofeinę, trochę (paradoksalnie) ze zmęczenia, a trochę też ze stresu tym wszystkim. Do tego landlord ze starego mieszkania chce mnie wydymać na część kaucji, co dodatkowo mnie niepokoi.

Anyway, obudziłem się niechętnie o 5:30, chwilę poprzewracałem się w łóżku, a o 6:30 w końcu zwlokłem się na nogi. Kawka, chwila na przebudzenie i od razu do roboty z rozgracaniem chaty… Porobiłem tak do jakiejś 14:00. Później obiad: zamawiana rolada wołowa z kluskami i kapustą – niestety mocno tłusta.

Później w trasę do starego mieszkania, żeby zabrać resztę gratów. Wróciliśmy dopiero niedawno, a wcześniej po drodze wpadła szybka kolacja w Macu. :( Wziąłem tylko dwie małe kanapki (ok. 650 kcal), ale niesmak pozostał.

Generalnie staram się trzymać w ryzach, ale to kolejny dzień bez liczenia kalorii. Wagę nawet nie wiem gdzie mam, więc nie mam pojęcia jak stoi moja świńska masa. Podsumowanie tygodniowe sobie dziś odpuszczam – najbliższe 2 dni zapowiadają się równie beznadziejnie, więc zrobię większe podsumowanie z planem na nowy miesiąc we wtorek lub środę.

Cieszę się, że zacząłem ten dziennik – czuję pewną presję i nawet po wczorajszym kebsie czy dzisiejszym Macu wiem, że wykopki patrzo i staram się nie odpływać poza granice przyzwoitości. 😅

Pozdrawiam wszystkich słuchaczy – z fartem na nowy tydzień!

#doweselasieogarne #mikrokoksy #mirkokoksy #silownia #odchudzanie #chudnijzwykopem #dieta #redukcja
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach