Wpis z mikrobloga

#biologia #mikrobiologia #zwierzaczki #smiesznypiesek

Jak hodować muszkę w mieszkaniu. Latem to nie problem, ale zimą zaczyna śmierdzieć, muchy składają jajeczka, a ja muszę je wyrzucać razem z nadpsutymi owocami. Poza tym jak chcę im włożyć coś nowego do jedzonka, te uciekają, obsiadają mi meble, ściany i zostawiają mi na nich czarne kropeczki. Jak jest za mało wody to padają, jak za dużo - topią się. Ciężko jest ucelować, ja okryłem je folią i zrobiłem coś w rodzaju wolnego wybiegu, ale jak kolonia się rozrasta to zaczynają się problemy, muszki brudzą, padają, trzeba zbierać martwe muszki, sprzątać, doglądać ich itd. jest to dość uciążliwe i nie wiem czy się opłaca. Zauważyłem, że "Bzyczek" jest bardzo użytecznym organizmem. Gdy robiłem pranie, jeden cały czas chodził po zbiorniku na proszek, aż w końcu odleciał, ale dreptał w kółeczko z 5 minut. Okazało się, że pojemnik na proszek był pokryty jakimś czarnym nalotem. Jakiś grzyb, ewentualnie bakterie. W każdym bądź razie wyszorowałem pojemnik octem z płynem do naczyń i zeszło.

Mam też uszczelki w kabinie, i "bzyczki" tam sobie latają, chodzą, w kółeczko w konkretnych punktach. Zauważyłem, że pod uszczelką jest jakiś biofilm.

Tak samo jest w kuchni, pokazują mi gdzie jest brudno, bo żywią się skisłym sokiem z bakteriami i grzybami. Same produkują ocet, który zabija większość paskudnych bakterii grzybów i wirusów. Po prostu coś wyczuwają i chodzą przez dłuższy czas w kółeczko, jakby zwęszyły trop. Wygląda to przezabawnie.

Jedna ostatnio usiadła na rolce papieru toaletowego i chodziła po nim w koło, wyglądała trochę jak chomik. Może chciała żebym się nimi zaopiekował, ale przezimować z nimi jest ciężko... Powinny być w zamknięciu, "terrarium" śmierdzi. Trzeba pilnować wylęgu aby nie mieć chmary muszek owocowych w mieszkaniu, przydałoby się jakieś osobne pomieszczenie (pudełeczko), ale nie chcę ich pakować w probówkę zatkaną wacikiem jak w laboratorium.

Jako BONUS dodam, że miałem problem z chorobami grzybowymi kwiatów, próbowałem procesjonalnych środków stosowanych przez ogrodników w uprawach różnego typu. Preparaty te albo nie działały wcale, albo problem nawracał. W dodatku fiołeczka, w której było trochę białego proszku wymieszanego z wodą tworzyła zawiesinę, którą ciężko zaaplikować w warunkach domowych. Spryskiwacze się zapychają więc lałem je bezpośrednio "do gruntu" (doniczki) obliczając proporcje preparatu. Jak puściłem muszki wolno, to albo załatwiały się na oknach, albo na parapecie, albo na kwiatkach. Te kupki mają jakąś magiczną moc, bo nie dość, że je wabią to jeszcze uniemożliwiają rozwój wielu chorób grzybowych. Po 2 roku bez hodowli tych owadów nie zauważyłem oznak żadnych chorób grzybowych.
tojestmultikonto - #biologia #mikrobiologia #zwierzaczki #smiesznypiesek

Jak hodować...

źródło: preschoolers-connect-the-dots-1

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach