Wpis z mikrobloga

@pogop: true. W domu wprawdzie robiło się taka "polska" pizzę- kwadratowa, na grubym cieście. Ale pierwsza pizzeria w mieście pojawiła się pod koniec lat 90. I to było wielkie wydarzenie. Dodam jeszcze, że nie tylko pizzę widziało się w żółwiach ninja, ale też dowóz na telefon. Przecież tego w Polsce też w latach 90. praktycznie nie było.
  • Odpowiedz
@pogop: ja się wychowywałem na zadupiu i zajadałem się pizzą Rigą z Auchan i tylko z nią kojarzyłem określenie "pizza", aż wujek zabrał mnie do pizzerii w mieście. To był jeden z najpiękniejszych dni mojego dzieciństwa, a sosy w sosjerkach aż mi się śniły. (Riga wjeżdżała z keczupem ofc)
  • Odpowiedz
Taka prawda. Roczniki 80 tak mają. Pamiętam jak za małolata że starszym kumplem zamówiliśmy pierwszy raz pizzę na dowóz i po otrzymaniu zamówienia powiedział słowa "czekałem aż będzie u nas tak jak w Żółwiach ninja" 😆 Swoja drogą wtedy pizza 45cm margherita kosztowała z 10zl a najbardziej wypasiona z 18zł.
  • Odpowiedz
@Katedra_z_chlebkiem Lata 90 to była w Polsce taka ujnia z grzybnia (z resztą wczesne 2000 tez) że głowa mała.
Bieda na całego połączona z całkowita beznadzieją.
Wejście do UE i otwarcie częściowo rynku pracy dały dopiero lekki oddech i nadzieję w tym kraju.

No ale teraz prawicowe dzieciaki będą biegać i pierdzielić jak to było super w latach 90 bez tej złej Unii, bo nim korwin czy inny prawicowy guru tak
  • Odpowiedz
@pogop: W Łodzi zamówienie pizzy było tak drogie jak teraz (xdd historia lubi się powtarzać) - wiem bo mam foto jak na 10 urodziny (1997 rok) gość przywiózł pizze i mi ją przekazuje do rąk xDDD. Jaja ale przypominam, że to były czasy pensji po 700 - 800 zł a np taka konsola PSX (pierwsze PlayStation) moja mama zapłaciła chyba coś ponad 700 zł. Ludzie w latach 90. mieli ogromne
  • Odpowiedz
@Krzysztof53647: co z tego, że była bieda, kumplowałem się ze wszystkimi sąsiadami wszyscy się znali wszyscy sąsiedzi się wspierali. Ale może nie miałem tak źle bo ojciec do rajchu jeździł.
  • Odpowiedz
Na Bałutach były autentyczne sytuacje jak kogoś skroili z nowych adidasów albo jakieś lepszej kurtki...


@RitmoXL:
Pamiętam, ze dostałem od rodziny z Ameryki czapeczkę z daszkiem - taki najprostszy badziew z reklamą jakiejś firmy od ciężarówek, pewnie nawet był tam za darmo rozdawany na jakiejś promocji.

Jakiś facet napadł mnie i pobił, po czym zabrał
  • Odpowiedz
@RandomowyMirek: Wcale mnie to nie dziwi xD Nic a nic. Bo kiedyś stałem w kolejce po najtańszą pastę do podłogi w kiosku ruchu (mama mnie po nią wysłała) i upadło mi 10 zł. A facet za mną podniósł i mi go nie oddał tylko jeszcze mnie zwyzywał. Też miałem jakieś 9 może 10 lat. XDDD

W latach 90. napaści na tle rabunkowym to była plaga. Normalne było to, że dorośli
  • Odpowiedz
@Katedra_z_chlebkiem: uwielbiałem tą prostokątną pizzę na grubym cieście z takimi dużymi dziurkami w miękiszu. Było ich bliżej do tej pizzy typu Chicago Deep dish niż do włoskiej. U nas pizzerii też jest jakoś w połowie lat 90 otworzyli a robił ją taki pochodzący z Kuby koleś.
  • Odpowiedz
pamiętam pierwszą pizzę - mrożony spód ze sklepu średnicy małego talerza. szynka i tarty ser na wierzch i do piekarnika. Posmak luksusu w Twoim domu! Frytki tez pamiętam strugane z ziemniaka
  • Odpowiedz
Ja jadłem Sorellę, była chyba w każdym sklepie na Śląsku. Najlepsza była ta z małymi okrągłymi cebulkami.
  • Odpowiedz