Wpis z mikrobloga

Siema Mirki. Od 2 lat mam konflikt z sąsiadem związany z hałaśliwym zachowywaniem się jego zwierzęcia. Sąsiad jest w posiadaniu psa stróżującego rasy mastif tybetański - jest to spore i przede wszystkim strasznie głośne bydle - i jego szczeknięcie jest tak głosnie ze słysze go w budynku (wolnostojacy dom jednorodzinny) pomimo zastosowania zatyczek do uszu.
Problemy które występowały to:

- sąsiad zostawiał swoje psiecko same na podwórku i pod jego nieobecnosc pies dostawał kociokwiku i ujadał z przerwami 5ciominutowymi po 3-4 godziny dziennie
- po powrocie sąsiada pies szczekał co 5-10 minut i było słychać to w budynku - pies oczywiscie ujada jak zobaczy cokolwiek, od kota przez człowieka na poruszającym się samochodzie kończąc, a moja ulica potrafi byc obfita w ruch ludzi
- non stop naruszenia ciszy nocnej, hałas po 22giej, o północy, a nawet pierwszej i potrafi to zakłócić sen

O ile pierwszy punkt został zaadresowany (w skrócie, gdyż po drodze jeszcze zdarzył się powrót tego zachowania) po bardzo długiej batalii i ostrym tonie wypowiedzi z bardziej mojej strony (a co), punkt drugi na razie jeszcze jest na poziomie "ujdzie", o tyle punkt trzeci od dwóch tygodni (znowu) jest naruszany na zasadzie szczekania co godzine albo pół od północy do 3ciej.
Naruszenia ciszy nocnej zaczynają rzutowac na moje zdrowie i pracę zawodową oraz narażają mnie na ryzyko związane z niepoprawnym dopełnieniem obowiązków zawodowych (praca z systemami krytycznymi).
Ponieważ Pani Właścicielka szczekania długofalowo ignorowała moje prośby (a byłem upierdliwy), a interwencja Pani Dzielnicowej (mająca miejsce na początku roku) sprawiła iż problem z naruszeniem ciszy nocnej został rozwiązany moze na półtora tygodnia poprosiłem prawnika o przygotowanie pisma z wezwaniem o zaprzestanie naruszeń, którego to Pani Właścicielka i tak nie odebrała z poczty i zostało w związku z tym sam umieściłem wezwanie w skrzynce.
Pomimo informacji przekazanej w wiadomości facebookowej, ze sprawa ta trafi do sądu, pies dalej robił raban na okolice w czasie trwania ciszy nocnej.

Mówiąc kolokwialnie w-------m się, więc chciałbym zaangażować w tą sprawę sąd jezeli dostarczenie pisma do skrzynki nie zadziała. Aby maksymalnie skrócić czas trwania sprawy plan jest następujący:

- popytac się sąsiadów czy to ich tez nie w-----a i znaleźć chętnych do zostania ewentualnym świadkiem (najprawdopodobniej zrealizowane częściowo)
- zgromadzić materiał dowodowy (czyli nagrywanie wieczorów dźwiękowo i potem wycinanie naruszeń z ładnym opisem)
- złożyć na policję zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia w związku z art 51 kw. i złożyć materiał dowodowy
- czekam miesiąc (ehh, niestety, zeby złożyć wniosek o ukaranie oskarżyciel publiczny nie moze ukarac albo zlozyc sprawy do sadu przez miesiąc) i jadę na borsucję dowiedzieć się czy cos zrobili w sprawie
- jak zrobią nic (a pewnie zrobią nic) składam wniosek o ukaranie do sądu aby wszcząć procedurę karną i wchodzę w role oskarżyciela posiłkowego

Anyway, #psiarze co myślą ze to pod ich pieska świat sie ma dostosować to rak

I nie, nie boje się, że właścicielka to przeczyta i tak jest swiadoma ze na sądzie się skończy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#prawo #psy #halas #pozywampsiarza #zalesie
  • 43
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@sh7d: z tego co się zorientowałem to dobrze, gdybyś w takiej sytuacji miał wsparcie i wspólne stanowisko sąsiadów - zwiększa to szanse powodzenia w sądzie

Również z tego co się zorientowałem niestety kary dla patopsiarzy są śmiesznie niskie (pare stów w porywach do 1k) i praktycznie zero szans na to, że bydlak za płotem zniknie

Anyway, trzymam kciuki, jak Ci sie chce to zakładaj jakiś tag i wołaj, być może
  • Odpowiedz
via Wykop
  • 6
@Miauczynski_adas_adam: Co do stanowiska sąsiadów to prawnik powiedział mi coś podobnego, poradził aby znaleźć świadków którzy mogą potwierdzić hałasowanie. Jeżeli chodzi zaś o sąsiedztwo - dla części sąsiadów nie stanowi hałasowanie psem problemów, ale dla innej częsci i owszem.
Na razie moje nabuzowane emocje podpowiadają mi, że będę łaził do sądu za każdym razem gdy psi hałas znowu wystąpi i w najgorszym wypadku sprawię, że Pani Właścicielka będzie miała duzy
  • Odpowiedz
@sh7d: już po tonie Twojej wypowiedzi o naruszeniu zdrowia psychicznego i p---------u o niewłaściwych obowiązkach w pracy bo pies Ci szczeka wiem, że ta historia będzie mieć dwie wersje :D
  • Odpowiedz
@sh7d: napisz priv, 400zl kosztów i tydzień czasu i pies na dźwięk otwieranego okna będzie milczał jak grób a po 2 tygodniach nawet klamki od okna nie będziesz musiał dotykać a i tak nie odważy się zaszczekać. Jeżeli nie jesteś probambinistą to się odezwij.
  • Odpowiedz
@nieaktywny_88 mam to samo u siebie na osiedlu. Ludzi p----------o z dużymi rasami. U mnie w bloku metraże w większości to maks 50 m a ludzie trzymają husky, owczarki itp. A do tego mają dzieci… dramat
  • Odpowiedz
via Wykop
  • 7
@Zly_On: nie zlicze dni kiedy nie mogłem się wyciszyc bo słyszałem co 5-10 minut ujadanie, tak jak nie zlicze nieprzespanych i niedospanych nocy które sprawiło ujadanie tego psa. Od lat mam problemy ze snem i muszę zażywać leki, aby spac. Rozumiem, że Ty czujesz się w porządku kiedy 2-3 dni pod rząd śpisz po 3-5 godzin dziennie.? W przeszłości zdarzało mi sie z powodu niewyspania mylić środowiska na których dokonywałem
  • Odpowiedz
@sh7d Stary widzę że przynajmniej od dwóch lat cierpisz na bezsenność, może tu jest problem? Normalnie człowiek się przyzwyczaja do dźwięku otoczenia i nie reaguje na znajome dźwięki ヽ( ͠°෴ °)ノ
  • Odpowiedz
via Wykop
  • 6
@mark_franklin: potrafisz przyzwyczaić się do budzika? To co mnie budzi to dźwięki które mają bardzo mały czas narastania - czyli używając określenia muzycznego - mają mały albo brak ataku. Niepokój wzbudza we mnie zarówno trzaśnięcie drzwiami, jak i szczekanie psa (zwłaszcza dużego). Ot - latający samolot, przejeżdżający samochód - spoko.
Zdarzały się bezsenne noce z powodu moich problemów, jak i zdarzało się, że po prostu pies wyrwał mnie ze snu.
  • Odpowiedz