Wpis z mikrobloga

  • 28
@nofluffjobs: ale widełki zawsze mówią bardzo dużo i są znacznie lepsze niż brak widełek. Na tym przykładzie: 5000-25000 oznacza, że realne wynagrodzenie jakiego można się spodziewać wynosi trochę więcej niż 5000, czyli pewnie ok 6000. Dla mnie to wartościowa informacja, wiem gdzie nie aplikować.
  • Odpowiedz
  • 5
@Bpnn: jasne, że widełki są lepsze niż ich brak, ale z drugiej strony fajnie by było, gdyby rynek zmierzał do podawania realnych widełek dla konkretnego stanowiska. Tak szeroka rozpiętość sprawia, że nie wiadomo, kto tak naprawdę jest poszukiwany.
  • Odpowiedz
@nofluffjobs: ale to przecież nie jest prawda. W przypadku handlowców, pracowników akordowych, czy nawet kurierów/kierowców C+D - podawanie podstaw ma odwrotny efekt od planowanego (przyciągnięcia kandydatów). Wcale nie będzie łatwiej porównać oferty w wielu sektorach.
  • Odpowiedz
@nofluffjobs: spoko że są minimalne widełki a za takie szerokie widełki powinny być nakładane ogromne kary bo to robienie z ludzi idiotów, pracodawca powinien mieć obowiązek konkretnie opisać stanowisko pracy i powinien również tłumaczyć się dlaczego nie zatrudnił danego pracownika, kary powinny być również za proponowanie niższego wynagrodzenia lub oferowanie gorszej oferty pracy, skończyłyby się wiszące w nieskończoność oferty widma i szukanie jeleni.
  • Odpowiedz
  • 0
@DzieckoSzczescia: sama ustawa została już podpisana i ma wejść w życie w grudniu tego roku. W teorii celem jest obowiązek podawania widełek w ogłoszeniu, ale ustawodawca dopuszcza też podanie ich przed pierwszą rozmową rekrutacyjną albo przed nawiązaniem stosunku pracy.

Jest to kolejny bardzo szeroki zapis, który dobrze byłoby doprecyzować i dla oszczędności obu stron postawić po prostu na widełki w ogłoszeniach. Więcej na ten temat tutaj: https://nofluffjobs.com/insights/jasniejsze-zarobki/
  • Odpowiedz