Aktywne Wpisy
gaz_wieprzowy +36
#gielda
ale poważnie na co wy liczyliscie longując rope XDDDDDD
że do ilu dojdzie? do 200?
było zamykać po 100 byście byli zarobieni, chyba ze kupiliscie ewidentnie na górce xD
ale poważnie na co wy liczyliscie longując rope XDDDDDD
że do ilu dojdzie? do 200?
było zamykać po 100 byście byli zarobieni, chyba ze kupiliscie ewidentnie na górce xD

diamondhands +13
#iran czy tylko ja mam wrażenie że istnieje jakas blokada informacyjna z tej wojny? trudno o jakieś sprawdzone informacje, wszędzie zalew ai slop, nie wiadomo do końca jak to wszystko jest skoordynowane





Far Cry 5 to taka przeciętna strzelanka - grało się w sumie spoko, ale nic szczególnego. Ot, solidna rozwałka na kilka wieczorów, bez większego efektu „wow”. Jedyny prawdziwy plus to soundtrack - naprawdę dobrze dobrany, klimatyczny, czasem aż lepszy niż sama gra.
Chociaż poruszanie się po tych górach bywało niekiedy cholernie męczące, bo ciężko było się zorientować gdzie są np posterunki. A! Sceny przejmowania posterunków były strasznie kiczowate, i za każdym razem waliłem facepalm - wszystko niby efektowne, ale sztampowe do bólu. Wbijasz się, rozwalasz wszystko, flaga się zmienia, ludzie przychodzą uśmiechnięci od ucha do ucha, kamera odjeżdża jak z kiepskiego serialu i… znowu to samo. Zero napięcia, zero emocji, tylko odhaczanie punktów na mapie. NPCe bez osobowości, jakiejkolwiek głębi, często podobni do siebie...
Pomysł nawiedzonego antagonisty i jego równie pokręconą rodzinkę był świetny - mógł być naprawdę mocny klimat sekciarskiego horroru psychologicznego... ale jak to w Ubisoft, zrobiony na wpół gwizdka. Mieli złoto w rękach, ale wsadzili je do fabularnego miksera na najniższych obrotach.
A śmierć jednego z NPCów, która miała być smutnym momentem, była kompletnie obojętna - znałem go od trzech misji, więc jak miałem niby poczuć jakąś stratę? Zero więzi, zero emocji. Zginął, trudno. Nawet nie pamiętam jego imienia.
#gry #farcry