Wpis z mikrobloga

Po tylu latach ukończyłem.
Far Cry 5 to taka przeciętna strzelanka - grało się w sumie spoko, ale nic szczególnego. Ot, solidna rozwałka na kilka wieczorów, bez większego efektu „wow”. Jedyny prawdziwy plus to soundtrack - naprawdę dobrze dobrany, klimatyczny, czasem aż lepszy niż sama gra.

Chociaż poruszanie się po tych górach bywało niekiedy cholernie męczące, bo ciężko było się zorientować gdzie są np posterunki. A! Sceny przejmowania posterunków były strasznie kiczowate, i za każdym razem waliłem facepalm - wszystko niby efektowne, ale sztampowe do bólu. Wbijasz się, rozwalasz wszystko, flaga się zmienia, ludzie przychodzą uśmiechnięci od ucha do ucha, kamera odjeżdża jak z kiepskiego serialu i… znowu to samo. Zero napięcia, zero emocji, tylko odhaczanie punktów na mapie. NPCe bez osobowości, jakiejkolwiek głębi, często podobni do siebie...

Pomysł nawiedzonego antagonisty i jego równie pokręconą rodzinkę był świetny - mógł być naprawdę mocny klimat sekciarskiego horroru psychologicznego... ale jak to w Ubisoft, zrobiony na wpół gwizdka. Mieli złoto w rękach, ale wsadzili je do fabularnego miksera na najniższych obrotach.

A śmierć jednego z NPCów, która miała być smutnym momentem, była kompletnie obojętna - znałem go od trzech misji, więc jak miałem niby poczuć jakąś stratę? Zero więzi, zero emocji. Zginął, trudno. Nawet nie pamiętam jego imienia.

#gry #farcry
SystemHalted2_0 - Po tylu latach ukończyłem. 
Far Cry 5 to taka przeciętna strzelanka...
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@SystemHalted2_0: Odbiłem się od tej gry ze 2 razy, ogólnie Ubigówno to nie dla mnie, asasynów też nie umiem ruszyć. Nudne gry zrobione na gotowych assetach z tą samą mechaniką. Nieważne czy to FC czy AC to trzeba czyścić obozy, przejmować je, odwiedzać "maszty" by odkryć mapę i tak ciągle
  • Odpowiedz