Mi się wydaje że czasami te wszelkie oobe i medytacje i inne rzeczy trzeba czasami odpuścić. Ludzie gonią za tymi doświadczeniami bo myślą że nagle odmieni to ich życie o 360 stopni, a w praktyce wszystko sprowadza się do dobrych przekonań i pracy nad charakterem.
@psiversum Jeśli chodzi o medytację to nie możesz być niewyspany. Oraz pozycja w której medytujesz musi być właściwa to znaczy bez podparcia z wyprostowanymi plecami. W takiej pozycji nie zaśniesz choć możesz walczyć z sennością. Po prostu kiedy zaczniesz odpływać w sen i tracić pion wtedy przebudzisz się żeby nie upaść na podłogę. A więc właściwa ilość snu i odpowiednia pozycja siedząca. Utrzymywanie tułowia prosto sprzyja czujności i utrzymywaniu uwagi. Jak
@psiversum Nie, Dark Night of the Soul to coś innego i to zarówno w tradycji chrześcijańskiej i buddyjskiej. Pierwszy raz to określenie pojawiło się w dziele mistyka św. Jana od Krzyża i oznaczało etap na ascetycznej ścieżce duchowej kiedy dusza oddzielona od spraw i przyjemności ziemskich pozbawiona jest radości. Dopiero kres ścieżki daje duszy błogość kiedy następuje zjednoczenie z Bogiem. Modernistyczny buddyzm zachodni podjął ten termin od chrześcijaństwa ale w buddyzmie
@Dreampilot: Nie. Piszę o stanie podobnym do depresji. Poczucie braku sensu. Medytacja może być wtedy bardzo utrudniona. Mnie się np. bardzo łatwo zasypia, bo trudno o motywację.
@psiversum Co do depresji to medytacja może pomóc gdyż pozwala odciąć się od dołujących myśli. Szczególnie mindfulness na co dzień, uważność przy codziennych czynnościach. A jak medytujesz to bądź wyspany i usiądz z prostymi plecami. Może być na krześle bo żadne trudne pozycyjne nie są wymagane.
Ja już nie wiem. Wszystko kończy się tak samo. I medytacja, i podejścia do OOBE, i próby LD.
źródło: funny-cats-sleeping-weird-positions-90-5c0f816d319f7__605
Pobierzpion wtedy przebudzisz się żeby nie upaść na podłogę.
A więc właściwa ilość snu i odpowiednia pozycja siedząca. Utrzymywanie tułowia prosto sprzyja czujności i utrzymywaniu uwagi.
Jak
Pierwszy raz to określenie pojawiło się w dziele mistyka św. Jana od Krzyża i oznaczało etap na ascetycznej ścieżce duchowej kiedy dusza oddzielona od spraw i przyjemności ziemskich pozbawiona jest radości. Dopiero kres ścieżki daje duszy błogość kiedy następuje zjednoczenie z Bogiem.
Modernistyczny buddyzm zachodni podjął ten termin od chrześcijaństwa ale w buddyzmie
A jak medytujesz to bądź wyspany i usiądz z prostymi plecami. Może być na krześle bo żadne trudne pozycyjne nie są wymagane.