Wpis z mikrobloga

Pamiętam jak miałem jakieś 20 lat i poszedłem do pierwszej pracy - fizycznej. Po tych kilku miesiącach w kołchozie powiedziałem sobie, że nigdy więcej nie będę pracował fizycznie i zrobię wszystko, żeby do tego nie doszło. Do domu wracałem wyczerpany fizycznie i psychicznie, bo współpracownicy to byli po prostu najprostsi kretyni. Teraz mając normalną pracę hybrydową wstaje do pracy wypoczęty, po pracy również taki jestem i mam czas, chęci i siły na realizowanie hobby. Coś wspaniałego

#pracbaza
  • 96
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mk321: tylko że wpis jest o osobach, które chciały realizować swoje pasje po pracy, ale po ośmiu(lub więcej) godzinach fizycznej harówki nie miały już na to siły, i jak najbardziej czaje ich odczucia bo też mam za sobą takie zatrudnienie – w trakcie pracy kręciłem ok. 22k kroków, nie dużo dźwigania, ale i tak człowiek był wypruty. Po pracy niby coś trzeba było ogarnąć, ale często nie było już na
  • Odpowiedz
@Mokebe_Testo: miałem identycznie, po pierwszym dniu kopania dziur w ziemi gdzie co chwile był jakiś kamień i szpadel sie odbijał od niego, po 16h, jak szedłem do domu to powiedziałem sobie że nie wiem co by sie działo, nie będę tak pracował. I na szczęście się udaje i oby tak dalej
  • Odpowiedz
@mk321 Po 8-10 godzinach na nogach i ew. przerzuceniu kilku ton materiałów, jeszcze najlepiej w słońcu, to dopiero nie ma siły na robienie czegokolwiek. Jedyne na co ma się ochotę, to prysznic
  • Odpowiedz
@Mokebe_Testo a pomyśl, ile jest zawodów, gdzie musisz robić i fizycznie i umysłowo, np. na morzu. Ja, jak dorabiałem na budowie jako "przynieś, wynieś, pozamiataj", to wracałem zmęczony fizycznie, ale psychicznie luz, bo sobie robiłem co szef kazał, a cała patola "zawodowców" robiła swoją robotę. To już w gastro było gorzej, bo też zapierdziel (chociaż wysiłek całkiem inny), ale ludzie powaleni i nie do uniknięcia.
Wniosek? Zależy jak trafisz :)
  • Odpowiedz
@Aqua_Tofana:
Gwoli sprawiedliwości, jest powód czemu tak się pogania i sprawdza czy robi dobrze. Ja z prac fizycznych pamiętam, że sporo było osób, które kompletnie nie miały etyki pracy i bez poganiania i patrzenia na ręce po prostu by nie pracowali.

Pamiętam osoby, które były dziwnie dumne z siebie, że urywały po 5 minut pracy, a to na papieroska, a to notorycznie spóźniając się, albo jak widzieli że ktoś przyszedł
  • Odpowiedz
@Mokebe_Testo kilku miesiącach czyli ilu, po dwóch? Do pracy fizycznej można się przyzwyczaić i nie jest męcząca, pewnie bardziej męczyło Cię psychiczne dołowanie sie, że o boże co ja tu robie, przecież jestem za mądry na pracę fizyczną.
  • Odpowiedz
bo współpracownicy to byli po prostu najprostsi kretyni.


@Mokebe_Testo: IMO to jest najgorsza część pracy w kołchozie albo na budowie. Oczywiście nie każdy tam jest patusem, ale ich zagęszczenie jest ogromne.
  • Odpowiedz
@Mokebe_Testo
Rzuciłem studia na polibudzie i 2.5 roku robiłem na produkcji. Nigdy więcej powiedziałem. Wróciłem na inne studia i je ukończyłem. Teraz pracuje w ogromnym zagranicznym molochu w biurze na hybrydzie. Przepaść niesamowita.
  • Odpowiedz
@Mokebe_Testo: dokładnie to, pierwsza praca - sklep na wypizdowie z kierowniczką, która każe mówić do siebie "szefowo", a do mnie mówi "te, studentka"; z ciamkającymi karynami zajętymi przyklejaniem tipsów, doczepów i wybieraniem sobie smakowych gumek pod ladą, żeby mieć zapas na najbliższą dyskę
  • Odpowiedz
@Mokebe_Testo:
świetny przykład... uczyć się na błędach :)
Mój syn ma 10 lat, ale jak zacznie ćpać, palić, rozboje to wtedy wezmę go na wizytę do więzienia - niech sobie uświadomi jakto wygląda!
  • Odpowiedz
@k__p mamy 2025, a ktoś nadal wyciąga studia jako argument do tego żeby nie pracować fizycznie, znam osobę po 2 gowno kierunkach, która pracuje za minimalną, a sam mam w domu kogoś kto bez studiów na w pełni zdalnej pracy (nie it) co miesiąc wyciąga 20k+.
  • Odpowiedz
@Mokebe_Testo: w 2 klasie gimnazjum przepracowałem półtora miesiąca na stolarni. Chciałem uzbierać na laptopa.
Impregnacja ręczna desek, zamiatanie trocin, dźwiganie kantówek…

Szybki reality check, że tak się na dłuższą metę nie da i to był świetny motywator do nauki. Dzisiaj fully remote w IT.
  • Odpowiedz
@Mokebe_Testo: ja pamiętam jak z kolei po pracy umysłowej poszłam do fizycznej na chwilę. Szło się urobić, ale pamiętam, że na koniec dnia miałam zajebiste uczucie, że jesem wyczerpana, ale wszystkie zadania były satysfakcjonująco zamknięte- nic nie było nadal w trakcie, nic się nie ciągnęło z jakimiś komplikacjami, praca była nieskomplikowana, ale też nie nudna etc. Miło to wspominam. Ale fakt, nie byłam otocxona debilami.
  • Odpowiedz