Wpis z mikrobloga

Zapewne wszyscy kojarzą takie coś jak np phantom leg, że jak straci nogę, to ta go później może boleć mimo że nie istnieje i jej nie ma.
To ja mam teraz phantom mosquito. bo cieszę się w tym roku moskitierą. I każdy włosek co mi się rusz na ciele to myślę, że to komar i mam wrażenie że coś mnie gryzie xd

bo teraz takie warunki że tropikalne powietrze naszło, plus odruchy że wlatywało coś, chodziło po mnie, faktycznie mnie gryzło.. bardzo dużo np pasikoników, pamiętam kiedyś prowadziłem statystyki i w ciągu całego lata w danym roku neutralizowałem kilkanaście, najwięcej to 18 chyba było. Zdarzały się też jakieś szerszenie czy królowe pszczół. muchy, komary, meszki, niezidentyfikowane gatunki, ćmy, takie jakieś pancerniki, które potrafią latać, na kg zawsze tego wchodziło. dwa razy zdarzył się nietoperz ale ostatni przypadek ponad 20 lat temu. chyba że liczyć ze 2-4 lata na klatce schodowej.

Najlepszym sposobem czystą i skuteczną neutralizację większości, jeżeli nie chcą prosto wylecieć albo stanowią poważne zagrożenie. np pasikonik, pszczoła szerszeń, i też ćma. To zamrożenie ich. Puszczka spręzonego powietrza odwrócona do góry nogami, wypuszcza wtedy zmrożoną ciecz, postać płynna. -24*C, nie ma uja we wsi że jak duży kurtyzanosyn by nie był, z naturą nie wygra.. warunki z którymi nigdy dany gatunek nie miał doczynienia i to jeszcze w postaci płynnej opływającą większość ciała.

Ale np duża pszczoła ta zła, nie dobra, to sporo trzeba zużyć. Ćmy, to w ogóle są dziwne, bo one są jakby gąbczaste i niezniszczalne, można było je ciapem bić, w książce zamykać. a one jak gdyby nigdy nic, a z tego co pamiętam z przed wielu lat to też w środku są z gąbki czy jakiegoś proszku, że taki pył zostaje.
Niby nie gryzą, chociaż nie wiadomo bo zawsze człowiek musi natychmiast się bronić, gdyż latają w randomowych kierunkach, przy ziemi, po ziemi, bez żadnego ładu i składu, nie możesz ignorować jak takie co latają przy suficie albo sobie tam siedzą, bo nie można przewidzieć ich ruchu, i zawsze też na ciebie lecą, pewnie ssawką jakąś albo ostrzami organicznymi, może jakieś mikrozęby, nie raz słyszałem ten bzdrygot skrzydeł przy uchu, wibracji niczym zupełnie obca forma życia, zupełnie inaczej operująca w powietrzu, obcymi wzorami jak z alternatywnej rzeczywistości. Niczym jakieś zwierze kwantowe. Tak samo hipnotyzuje to wręcz człowieka bo generuje to jakąś częstotliwość aby osłabić ofiarę, lub skutek uboczny jakiegoś załamania funkcji falowej.
Motyle inne są, motyl ma wnętrzności a nie pył, płyny ma w sobie, a to to jakiś kosmita, motyl lata też przewidywalnie, a nie jakoś inteligentnie wykorzystując całą powierzchnie, potrafi się w rogi dopasować idealnie, tak samo pędzi do naszych uszu, oczu, nosa precyzyjnie może wybrać cel.

Ćmy spowalniają od zimna w dużym zakresie. Pasikoniki szybko padają, tego nienawidzę, blizne mam nawet po ugryzieniu jednego. Pancerniki też są ciekawe, taki jakby chrabąszcz z żelaznymi skrzydło osłonami. Są w stanie opierać się zimnu w dużym stopniu, jakby hibernowały bo jak szron z nich juz zejdzie i się rozpuszczą to od nowa zaczynają funkcjonować. muszą się przewrócić, bo bardziej chodzą niż latają. na podbrzusze lodową cieczą i to je wyłącza na amen.
Ogolnie jest to szyba i w miarę humanitarna metoda, bo działa to szybko, bo dosłownie w parę sekund zamrozisz na kamień dany owad, formę życia, nie ma brudu, plamy, takie zgniecenia czegoś, okropne.. ja bym wolał aby mnie ktoś zamroził niż zgniótł. Potem bierzesz sobie takiego owada, na jakąś karteczkę nasuwasz czy łapiesz spinaczem i wyrzucasz przez okno. jest sztywny wtedy, zero elastyczności i biały od szronu jak delorean w powrocie do przyszłości jak wrócił po wysłaniu w 4 minuty w przyszłośc...
What?! What?! is it hot?
Cold... damn cold.

#randomowywpis #przemyslenia #etymologia #shmetterling #neutralizacjaowadow #owady #moskitiera #heheszki #protip
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach