Wpis z mikrobloga

@Kataruso: W Polsce to każde rodzinne wydarzenie to już nie okazja do spotkania, tylko pretekst, żeby wyciągnąć siano. Ludzie powoli zaczynają się budzić z tymi weselami – kolega miał 12 w jednym roku, na każdym tysiaka do koperty, sam mówił, że pracuje tylko po to, żeby wrzucać do kopert. Absurd. Coraz więcej znajomych otwarcie mówi, że mają dość i nie zamierzają chodzić.

Sam mam teraz wesele kolegi – 700 km w
  • Odpowiedz
@Kataruso: rodzina moja i żony obrażona, że nie zrobiliśmy balangi na >100 osób, tylko skromną imprezę dla najbliższych (bracia, rodzice żony).
bo nas po prostu na to nie było stać.
moi rodzice wtedy już nie żyli od kilku lat a od żony mieli krucho z kasą.
ale kogo to obchodzi…

więc familia nie gada już z nami od kilku lat.
  • Odpowiedz
@Kataruso komunizm i lata 90 taką mentalną krzywdę nam zrobiły jako narodowi, że są to straty porównywalne do 2 wojny światowej. Nic nie jest dla Polaka ważniejsze niż kasa - tylko kasa i to zawsze po to żeby się pokazać. I widać to zarówno w pokoleniu januszy jak i zetek tylko inaczej się objawia. Jedni chcą alinkluziw i sprowadzane auto z niemiec a drudzy chcą być plastikowymi influ w markowych ciuchach.
  • Odpowiedz
@spedytor15k: Często mam wrażenie, że ludzie robią mnóstwo rzeczy, których nawet specjalnie nie lubią, tylko po to żeby inni widzieli, że je robią. Życie na pokaz charakterystyczne dla mentalnej i realnej biedoty.
  • Odpowiedz