Wpis z mikrobloga

Pytacie o opinię o filmie Zielona Granica. Wygląda jak kręcony przez uczniów gimnazjum. Mocno polityczny i tendencyjny. Chyba coś nie wyszło z kolorami i dlatego jest czarno-biały. Gdyby wyrzucić wątki polityczne i oprzeć go bardziej na faktach, to mógłby wyjść ciekawy dokument o tym, co się działo na granicy. Do końca nie wiadomo, ile tam prawdy, a ile fantazji reżyserki.

Pierwszy wątek - syryjska grupa uchodźców spodziewa się, że łatwo przejedzie przez przejście graniczne, a jednocześnie wie, że trakt przez północ jest trudniejszy - więc mają świadomość, że próbują dostać się nielegalnie.

Drugi wątek - straż graniczna pokazana w bardzo negatywnym świetle - może faktycznie tak się zachowują jak poborowi na unitarce - ale według innych przekazów najpierw zwożą ich do placówki, dają pomoc, była opcja złożenia wniosku o azyl (zanim zawieszono to prawo), dopiero potem wywożono ich z powrotem na granicę. Jak to dokładnie wygląda, nie wiadomo, bo odcięto mediom dostęp do informacji i to akurat prawda, że jak ktoś wjechał do strefy objętej zakazem, to gleba, kajdanki i kasowali zdjęcia.

Wątek dylematów moralnych strażników - raczej nikt takich dylematów nie miał i zdaje się, że to 100% fantazja.

Zaburzone są też proporcje, ile to rodziny z dziećmi

Ale wg najnowszych doniesień, po zawieszeniu prawa do azylu, polscy strażnicy też biją.

Może znacie jakieś opracowania, co w tym filmie jest prawdą, a co fantazją, w odniesieniu do sytuacji wtedy i dziś?

#zielonagranica #film #filmy #agnieszkaholland #holland #granica #kryzysmigracyjny
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Chyba najlepsza recenzja. W skrócie - film chaotyczny, pokazujący same skrajności, którego celem jest propaganda polityczna, zamiast skupić się na genezie i szczegółowej analizie problemu.
  • Odpowiedz