Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Kupiłem nowe auto. I nie, nie żałuję ani złotówki.

Przez całe życie jeździłem używanymi samochodami. Zwykle miały po około 150 tys. kilometrów przebiegu i swoje lata na karku. Bo przecież „nowego auta się nie opłaca” — ile razy to słyszałem? Że od razu traci na wartości, że pełne elektroniki, która tylko czeka, żeby się zepsuć, a każda naprawa to minimum kilka tysięcy. Znacie to, prawda?

No cóż… Kupiłem nowe auto. Prosto z salonu, segment C, pachnące nowością, bez historii i bez stresu.

I powiem Wam jedno — to była jedna z najlepszych decyzji, jakie podjąłem.

Przez lata z używanymi autami ciągle coś było nie tak. Co chwilę jakaś drobna (albo mniej drobna) usterka. A to czujnik, a to zawieszenie, a to coś dziwnego w silniku, czego nawet mechanik nie potrafił od razu rozgryźć. Jasne, da się z tym żyć — ale życie z tym nie jest ani wygodne, ani tanie.

Dziś mam nowe auto, przejechałem już kilka tysięcy kilometrów i… pełna satysfakcja. Spalanie? Świetne — niecałe 6 l/100 km. Dynamika? Dla mnie w zupełności wystarczająca. Jeżdżę w zakresie 60–130 km/h i nigdy nie czuję, że brakuje mocy. Komfort, spokój i brak stresu. Zero nieprzewidzianych problemów.

Piszę o tym, bo przez lata wmawiano mi, że nowe auto kupują tylko naiwni. Że „mądrze” to kupić używane — większe, wygodniejsze, lepszej klasy i o połowę tańsze. Dziś wiem, że to nie dla każdego. Taki zakup ma sens, owszem — ale dla ludzi, którzy znają się na mechanice, potrafią rozpoznać zdrowe auto od złomu na pierwszy rzut oka. Ja do nich nie należę i nie zamierzam się oszukiwać.

A gdy zacząłem się rozglądać po rynku używanych? Włos jeży się na głowie. Cofane liczniki, auta powypadkowe, składane z trzech innych, zalane, „igiełki” po Niemcu — bajka dla naiwnych. Jedna zła decyzja i człowiek zamiast jeździć, spędza lata w sądach albo w warsztatach. Ja nie mam na to czasu, nerwów ani ochoty.

Podsumowując — nowe auto to spokój, przewidywalność i satysfakcja. Może nie jest to opcja dla każdego, ale w moim przypadku był to strzał w dziesiątkę.

#autohandel #motoryzacja #oswiadczenie #samochody

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: Nighthuntero

💚 Dzięki Twojej dotacji możemy utrzymać projekt i wprowadzać nowe funkcje! Wspomóż projekt

  • 16
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Bo przecież „nowego auta się nie opłaca”


@mirko_anonim: To jest kłamstwo powtarzane zazwyczaj przez ludzi których po prostu na nowe auto zazwyczaj nie stać. Zauważ, że u bardzo wielu ludzi to trochę nowsze auto lub całkowicie nowe zaczyna się nagle opłacać jak zaczyna być ich stać na to wszystko.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: no nie opłaca się, ale tak samo nie opłaca się kupić używanego, bo za kilka lat będzie warte mniej niż teraz*. Ale to, że się nie opłaca nie znaczy, że nie warto.
Ja obecnie jestem team poleasingowe. Pierwszy strzał utraty wartości jest już za nami, nadal mamy świeży samochód z pewną historią, a jest taniej.

  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Mamm od stycznia też nowe auto w leasingu. Poprzednie prawie dwudziestoletnie ciągle coś się działo, ciągle myślenie by umówić mechanika itd. A to już tam się rzeczy ze starości zaczęły rozpadać. A teraz tylko umawiam wymianę oliwy, opony i lanie paliwa.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
racjonalny-marzyciel-91: To nieopłacanie się to jest cope ludzi których nie stać na nowe auto. Sam tak mówiłem jak mnie nie było stać. Jakby się nie opłacało to by nie produkowali i nie kupowali. Tak samo z tym, że po wyjeździe z salonu traci połowę wartości. to chętnie kupię takie prosto z salonu za połowę wartości. Jakoś nie widziałem w ogłoszeniach.
Nowe jest nowe, nie ma przepoconych siedzeń, nie śmierdzi, kierownica nie jest
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Stać mnie na zamiatarkę do liści, ale po co mam kupować nową za 550zł jak mogę używaną za 370zł. Stać mnie na dmuchawę do liści, ale po co mam kupować nową za 500zł jak mogę używaną za 200zł... to są moje zakupy z tego tygodnia i to nie cope, po prostu po co przepłacać ;) No i jak mam budżet na samochód 300tys to zamiast nowego wole wziąć używany
  • Odpowiedz
Ja terz kupiłem nową DACIE SANDERO essential 90 tce.

Zazdrość sąsiadów i bul d--y sebków w 15-letnich gruzach premium - bezcenna.


@mirko_anonim: Przypominam, że Daci są dokładnie te same silniki co w Mercedesie.
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
niewzruszony-czempion-22: W jednym się w twoim wywodzie zgadzam. Kupowanie używanego auta to gehenna. Znaleźć dobrego mechanika, który od razu umie rozgryźć może być poza miastem wojewódzkim niewykonalne

Ale kupiłeś segment C, nie wiem, być może nigdy nie jeździłeś E ani F po prostu.
  • Odpowiedz
Każdy wybiera dla siebie co chce i uważa za najbardziej stosowne. Faktem jest, że jak kogoś stać na nowy samochód i chce czuć tę świeżość to sobie takie auto kupi.

Ja napiszę dla osób, które się wahają pewien aspekt czysto ekonomiczny:
Nowe auto to ogromny wydatek na starcie i obowiązkowe AC, które swoje kosztuje (no chyba, że masz w dupie czy Ci je ukradną), a dodatkowo trzeba przeprowadzać przeglądy w okresie gwarancji,
  • Odpowiedz
@mirko_anonim z d. to jest twoja odpowiedź. Ja napisałem to do konkretnej grupy osób, które się zastanawiają nad salonowym autem i chcą rozważyć za i przeciw. Podałem konkretne argumenty finansowe, o których ludzie nie zdają sobie sprawy choć niby o nich wiedzą. Jak się tak podliczy to wszystko to nowe auto z salonu wcale nie jest takie zajebiste pod tym kątem bo i tak hajs trzeba wydać na coś innego. Nie
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
niewzruszony-czempion-22:

Nie wydasz na naprawy (choć niekoniecznie), ale wydasz na zabezpieczenie go i przeglądy na gwarancji. A co kto lubi to sobie sam wybierze. Mój wpis jest czysto uświadamiający


@KrnabrnyDzik: Twój wpis jest bardzo logiczny, a w zakupie auta w salonie bardziej chodzi
  • Odpowiedz