Wpis z mikrobloga

W zasadzie życie Jana Kowalskiego (bardziej polskie miano to chyba tylko Jan Paweł Kowalski) to, w wydaniu plotkarskim, w ogóle jest gotowy scenariusz na film. Głęboko wierzący ksiądz spotyka prorokinię, zakochuje się w niej, z jego pamiętników wynika, że zostaje stópkarzem w stosunku do Mateczki, ta odrzuca jednak jego zaloty, ale kocha go miłością nauczycielki religijnej. Chłop przejmuje władzę w zgromadzeniu stworzonym dzięki charyzmie i auntentyzmowi Kozłowskiej, jeszcze przed jej śmiercią. Jakiś
niedoszly_andrzej - W zasadzie życie Jana Kowalskiego (bardziej polskie miano to chyb...

źródło: Jan_Kowalski-arcybiskup_%281926-27%29

Pobierz
  • Odpowiedz
Nadmienię tylko, że kwestia tych bardziej orgiastycznych elementów jest poddawana w wątpliwość i mogą to być tzw. złe języki katolików, którzy nie ustawali w staraniach żeby pozbyć się konkurencji. Opisy molestowań i współżycia z żonami innych księży oraz poligamia to, wysoce prawdopodobnie, bajki strony katolickiej. Ale do filmu bym to dał, bo byłby znacznie ciekawszy. Wszak "oparty na faktach", to nie to samo co "zgodny z faktami".
  • Odpowiedz
@loginnawykoppl: akurat bili Niemcy, ale koledzy próbowali to wykorzystać żeby go nawracać. Napisałem tak, że faktycznie można to zrozumieć jakby to katolicy bili.

Co w sumie dalekie nie jest od prawdy, bo katolicka większość wielokrotnie atakowała mariawitów, opłuwała ich, rzucała kamieniami, niszczyła ich mienie etc.
  • Odpowiedz