Miesiąc temu sprzedałem nastoletni samochód, którym jeździłem ponad rok. Od paru dni nowy właściciel pisze smsy ze mam mu zwrócić za naprawę skrzyni (ponad 50% wartości z umowy sprzedaży). Twierdzi, że ma ekspertyzy biegłego sądowego, że pojazd ma wadę ukrytą. Ze skrzynią rzeczywiście był problem(o czym kupujący został poinformowany przy zakupie), bo pół roku temu był wyciek, ale został on naprawiony i samochód dalej użytkowałem. Miał ktoś taką sytuację? Jak się skończyła?
#prawo #motoryzacja #samochody
#prawo #motoryzacja #samochody
- Najlepsze
- Wszystkie komentarze








Kupują stare gruzy na handel i próbują urwać ile się da. To zazwyczaj handlarze od skupów - Ukraińcy i Gruzini. Zobacz ile tam trupów stoi. A żeby mieć w ofercie coś za więcej niż 5 koła, to właśnie kupują gruzy na którym wyjdą z zyskiem tysiak-dwa, a jak się uda ukręcić sprzedającego to
@ThinkBackwards: a jak się z----e sprawny silnik, to też sprzedający ma naprawiać pełnoletnie auto przez rok za swoje? o czym ty bredzisz? chłop wynalazł perpetum debile. Kupić najgorszy szrot i zmusić sprzedającego do remontu XD
@PiszeCzasen: Nie spisujecie takich rzeczy na umowach? Bo ja tak zawsze robiłem.
Na 99,9% więcej się nie odezwie.
@maciek03pl: Bliski kolega miał. Przerżnął w sądzie, po 1,5 roku musiał przyjąć swoje stare auto z przebiegiem + ileś km, oddać całą kasę i pokryć koszty sądowe. Biegły rzeczoznawca wypisał takie bzdury, że oczom nie dowierzałem (ale to było z 10 lat temu i nie pamiętam szczegółów).