Wpis z mikrobloga

Tworzenie galaktyk zamkniętych w różnych formach od lat było... "Moje".

Nie wiem jak to inaczej określić. Ale to była moja forma, byłem z niej naprawdę cholernie dumny.
Na początku malowanie ich w żywicy mnie wyciszało, wręcz wyłączało z rzeczywistości i nadawało pewien rękodzielniczy rytm.

Dobry podcast w tle albo dokument, pierwsza partia schnie, ja maluję drugą i pomiędzy przygotowuję trzecią, a czas dla mnie nie istnieje.
Słucham dużo muzyki i po prostu maluję.

Znikam.

To te rzadkie momenty w których potrafiłem
nie myśleć o sobie źle - w końcu coś tworzyłem, prawda?Później, gdy świecące galaktyki okazały się fundamentemsprzedaży w moim sklepie jednocześnie stały się źródłem frustracji.

A gdy frustracja łączy się z komercją i przymusem latania za ZUSem* pewna magia zaczyna znikać.

Te zdjęcia przypominają mi bardzo dobrze właśnie te dobre momenty i dalej lubię wrócić sobie do malowania galaktyk raz na jakiś czas.

#rozkminkrzaka #rekodzielo #tworczoscwlasna
bkwas - Tworzenie galaktyk zamkniętych w różnych formach od lat było... "Moje".

Nie ...

źródło: rekodzielniczy_galaktyki

Pobierz
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 5
@rolnik_wykopowy: Tak, myślę że tak - w sumie to mam skończonych pewnie ze 120 różnych galaktyk bo chciałbym tym razem dać je do sklepów stacjonarnych na komis, ale część z nich wyląduje na nowej stronie. Na pewno będę o tym informować na tagu, ale jeśli chciałbyś coś szybciej pisz do mnie śmiało na bido.rekodzielo@gmail.com
  • Odpowiedz