Wpis z mikrobloga

#mx5 #miata #motoryzacja
Planuje sobie zakup MX5 NC i w sumie nie ma żadnej perełki w rozsądnej cenie xd, jedna wydaje się ok, ale z wad ma mieć koło 400 mikronów lakieru na jednym nadkolu (i podobno tylko tyle).
Myślicie koledzy że warto się w to pakować czy lepiej czekać na coś lepszego? Nie wydaje się to jak dużo szpachli, ale właściwie to się nie znam.
Jak patrzyłem po OtoMoto i OLX to praktycznie wszystkie mają w historii jakieś uszkodzenie, a jeśli nie to cena idzie +15k a i tak są otarcia, więc dużego wyboru nie ma (chyba że ktoś z was ma ncfl prht której chce się pozbyć ( ͡° ͜ʖ ͡°))
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

400 mikronów to żadna tragedia. Przy 700 w górę to już wiadomo, że naprawa niestaranna i może w przyszłości odbić się czkawką. W japońskim aucie naprawiane nadkole to norma. Jesli udałoby się coś znaleźć w ori lakierze to uznałbym za wielki sukces.
  • Odpowiedz
@bonekropik: już kiedyś słyszałem xd ale jak się przejechałem to nie miałem z tym problemu. Może przez to że póki co głównie jeździłem autami mającymi <100km.
Problem z 2.0 jest że ceny się zaczynają od 55k dużo w górę, a to już dość blisko ND (tych tanich), a wg mnie to nie jest tyle warte ( ͡° ͜ʖ ͡°) i w sumie za różnice prawie mogę
  • Odpowiedz
@kontodoblokowaniatagow: Nie kupuj NCka. Jak nie wsadzisz w niego worka kasy to będzie jeździł dużo gorzej niż wszystkie pozostałe generacje. Stockowa NC jeździ jak sedan, bo to jest RX8 w innej karoserii. Lepiej kupić każdą inną generację (najlepiej ND jeśli nie chcesz nic robić, albo NA jeśli masz zamiar i tak wrzucić worek kasy w modyfikacje) albo MR2. To są samochody, które dostarczają frajdę w stylu MX5, a nie nudna,
  • Odpowiedz