Wpis z mikrobloga

276 + 1 = 277

Tytuł: Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska droga do oświecenia
Autor: Scott Carney
Gatunek: literatura faktu
Ocena: ★★★★★★★★★
ISBN: 9788380492776
Tłumacz: Dominika Cieśla-Szymańska
Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 320
Forma książki: książka
Ciekawa książka, która, na przykładzie tragicznej historii ukazuje ciemniejsze oblicze ekspansji buddyzmu i neo/pop - buddyzmu na Zachodzie. Mam wrażenie, że jest to dość rzadkie ujęcie, zwłaszcza w literaturze polskojęzycznej, która albo na ten temat milczy albo sprowadza wszystko do deklarowanych korzyści z medytacji. Tymczasem nawet najlepsza i najsłuszniejsza teoria i praktyka nie dają immunitetu na bycie, ekhem, gnojem wykorzystującym i szkodzącym innym. Zagrożenie może być potencjalnie tym większe, że wsm przeciętny człowiek, naczytawszy się cukierkowych wizji buddyzmu, może być szczególnie podatny na cwaniaków czy świrów, którzy pod płaszczykiem religii (czy, jak sami twierdzą, "bardziej filozofii") będą go doić i krzywdzić. Tym bardziej, że większość ludzi nie bardzo ma możliwość weryfikacji czy ten "buddyzm", którego się uczą, ma coś wspólnego z buddyzmem właściwym (który od patologii też nie jest wolny) - czy jest to bardziej New Age z buddyjską terminologią. No i nawet jak lider jest w sumie ok, to nie zwalnia to z myślenia i odpowiedzialności jego podopiecznych, choć w takich grupach nie jest rzadkością mocne podporządkowanie się tym co wyżej w hierarchii.

Prywatny licznik: 56/2025

Wpis dodany za pomocą tego skryptu

#bookmeter #czytajzwykopem #usa #buddyzm #religia #literaturafaktubookmeter
niedoszly_andrzej - 276 + 1 = 277

Tytuł: Śmierć na Diamentowej Górze. Amerykańska dr...

źródło: 607502-352x500

Pobierz
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@RandyBobandy: akurat tutaj szefem zamieszania jest typek, co dostał od lamów tytuł gesze jako jeden z pierwszych ludzi z Zachodu. Ale w późniejszych czasach stosunki między nim a Dalajlamą były dość chłodne chociaż nikt się od niego oficjalnie nie odcinał.
  • Odpowiedz
@niedoszly_andrzej:

Trochę odbiegając - jakie jest twoje zdanie, jako religioznawcy-amatora, na temat takich przeszczepów religii?

Oczywiście, wiele religii było przeszczepianych, lecz czy można być buddystą, pozbywszy się wiary w Asurów, a zostawiwszy wyłącznie szlafrok i poduszkę do medytacji? (czy można być katolikiem bez wiary w ciała zmartwychwstanie?)
  • Odpowiedz
@Pieszczoszek_Czyscioszek: kurde, trudne się wylosowało i szczerze mówiąc nie mam jakiegoś do końca wyrobionego zdania, a jak czasem miewam, to potem zaczynam wątpić i zmieniam albo przechodzę na pozycję "w sumie to ciężko powiedzieć".

Wymądrzanie się zacznę od uwagi, że katolicyzm (w rozumieniu komunii na której czele stoi biskup Rzymu) akurat nie jest najlepszym wyjściem do tych rozważań. Jest to, przynajmniej teoretycznie, wyznanie, które ma dość precyzyjnie i jasno określone zasady
  • Odpowiedz
wiele religii było przeszczepianych


@Pieszczoszek_Czyscioszek: wracając jeszcze do tego sporu o esencję, to właśnie - co tak naprawdę sprawia, że chrześcijaństwo to chrześcijaństwo, a nie coś innego? Dla wielu ludzi będzie to wiara w boskość Jezusa (wierność postanowieniom Nicei - Konstantynopola przez wieki była probierzem - dla niektórych jest nadal. Stąd np. część katolików nie uważa Świadków Jehowy za chrześcijan tylko osobne religie, inspirowane chrześcijaństwem. Z drugiej jednak strony -
  • Odpowiedz
@niedoszly_andrzej: Granice na pewno są zatarte i problem z esencjonalizmem nie dotyczy wyłącznie klasyfikacji czy identyfikacji religijnej, ale raczej jakiejkolwiek klasyfikacji w ogóle.

Ja może po prostu mam awersję do "zachodniego buddyzmu", który został tak starannie wyciśnięty z wszelkiego "zabobonu", który mógłby kłuć zachodniego, nowoczesnego odbiorcę, i jednocześnie ochoczo utowarowiony na wszelkie możliwe sposoby, wliczając w to tygodniowe wakacje metydacyjne all inclusive. Znamienna też zawsze była dla mnie popularność tego buddyzmu-newage'yzmu
  • Odpowiedz
a może po prostu mam awersję do "zachodniego buddyzmu", który został tak starannie wyciśnięty z wszelkiego "zabobonu", który mógłby kłuć zachodniego, nowoczesnego odbiorcę, i jednocześnie ochoczo utowarowiony na wszelkie możliwe sposoby, wliczając w to tygodniowe wakacje metydacyjne all inclusive


@Pieszczoszek_Czyscioszek: ale też rozróżniajmy "zachodni buddyzm" od biznesu mindfullnesowego i medytacyjnego. Biznes lubi się na buddyzm powoływać, ale w sumie to nawet nie twierdzi, że nim jest (a jeśli już to
  • Odpowiedz
Rozwiniesz


@Pieszczoszek_Czyscioszek: to trochę żart, ale eklezjologia bardziej tradycyjnych katolików jako żywo brzmi jak ta prawosławna. To znaczy jasne, biskupi to następcy apostołów i w normalnych warunkach trzeba się ich słuchać, ale... Ostatecznym probierzem ortodoksji jest lud Boży (tj. wierni jako ogół) i jak ten lud widzi, że biskup zdrajca (czy, jak to się dzisiaj mówi, lewak) to można go olać.

To jest pogląd prawosławny, bez którego to wyznanie by
  • Odpowiedz