Wpis z mikrobloga

Przyjaciel pracuje w branży digital marketingu w agencji. Jest trochę gościem od "mokrej roboty", w sensie fejkowe opinie, wpisy, profile, oceny, komentarze w mediach społecznościowych. O ile na Facebooku łatwo stworzyć i uwiarygodnić profil z kontentem dla januszy i grażyn (te wszystkie pozdrowionka, smaczne kawusie, chałkonie i inne), na Instagramie prosto łowić spermiarzy (profile ze zdjęciami ładnych dziewczyn), o tyle LinkedIn stanowi większe wyzwanie.

Ale i na to znalazł sposób. Wstawia zdjęcie profilowe przystojnego faceta, opisuje go jako właściciela firmy finansowej, a w ciągu tygodnia ma 250-300 nowych kontaktów od... oczywiście kobiet. Wszystkie panie prezes, menedżerki, specjalistki, kreatorki, akantki, redaktorki, haerówki masowo dodają te jego profile do sieci znajomych i od razu przyjmują zaproszenia, jeśli sam wyśle. I jeszcze same zagadują w wiadomościach prywatnych.

Gdy próbował w drugą stronę, czyli zdjęcie ładnej dziewczyny i opis jakiegoś prestiźowowego stanowiska, to poważni mężczyźni raczej nie akceptowali zaproszeń i sami też nie pisali.

#blackpill jest faktem i wykorzystuje się go w biznesie na co dzień, tylko nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę.
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Ale i na to znalazł sposób. Wstawia zdjęcie profilowe przystojnego faceta, opisuje go jako właściciela firmy finansowej, a w ciągu tygodnia ma 250-300 nowych kontaktów od... oczywiście kobiet. Wszystkie panie prezes, menedżerki, specjalistki, kreatorki, akantki, redaktorki, haerówki masowo dodają te jego profile do sieci znajomych i od razu przyjmują zaproszenia, jeśli sam wyśle. I jeszcze same zagadują w wiadomościach prywatnych.


@iontal: dałoby radę w ten sposób naciągać na hajs?
  • Odpowiedz