Wpis z mikrobloga

#mtf #transseksualizm

Będąc w związku byłam w stanie nad tym jakoś zapanować, chociaż rzeczywiście momentami przychodziło to z wielką trudnością - płaczu, załamek było mnóstwo. Ale miałam wtedy jakiś cel, pracę, stabilizację żeby się zaprzeć rękami i nogami i jakoś funkcjonować jako facet.

Ale związek się rozpadł, firma która mnie zatrudniała upadła i znalazłam się w momencie w którym zdałam sobie sprawę, że nie mam kompletnie ambicji do szukania sobie nowej sympatii, do szukania nowej pracy, że to nie życie tylko egzystencja w fikcji, okłamywanie siebie i swoich bliskich i że wchodzenie w kolejny związek będzie krzywdzeniem kolejnej osoby. Jakiś czas temu pozwoliłam sobie zmienić myślenie, przestać zapierać się rękami i nogami. I przyszła ulga i masę myśli o konsekwencjach. Ale tak najwidoczniej musi być. Mówią mi wszyscy, że mam potencjał. To trzeba to wykorzystać, mimo że po 30 jestem.

Współczuję ludziom, którzy dochodzą do tej ściany będąc w związku, mając dzieci. Z jednej strony wizja rozpadu małżeństwa, tego że dzieciaki będą napiętnowane w szkole, z drugiej ta kompletna czarna dziura. Moment, w którym wydaje się, że nie ma dobrego rozwiązania. Rozsądek nakazuje patrzeć na bliskich i poświęcić się.

Od zawsze podchodzę do środowiska #trans z dużym dystansem, bo dostrzegam tam masę patologii i jakiegoś sekciarstwa. Jako #konserwatywka (którą mimo wszystko nadal jestem) znajdowałam poparcie dla argumentów przeciwko całemu transaktywizmowi, jakiejś szkolnej edukacji na ten temat w myśl, że szkoła nie jest od tego. Ale z drugiej strony gdyby te osoby zawczasu miały wiedzę o możliwościach, teraz nie stali by nad przepaścią. Świat nie jest czarno-biały.

Tak się rozpisałam, bo bardzo mnie poruszyła historia @CoSieZeMnaDzieje
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Zuzka_z_Bornholmu

Od zawsze podchodzę do środowiska #trans z dużym dystansem, bo dostrzegam tam masę patologii i jakiegoś sekciarstwa.


I dlatego jest ci teraz źle i ciężko. Środowisko które by ci pomogło, przyjęło bez słowa zostało przez ciebie oplute więc zostajesz sama. Możesz teraz liczyć na wsparcie jakiejś małej grupy konserw jeśli będzie wystarczająco anty trans w swojej transplciowosci. Wiesz, mówisz że jesteś tak naprawdę chora, że to nie jest
  • Odpowiedz
@szzzzzz: Błagam, ale nie mów że oplute, bo daleko mi do opluwania kogokolwiek z wyjątkiem bielskiej kreatury. Nie muszę szukać wsparcia u konserw, bo od większości z nich dostanę kopa w dupę, mam sporo trans koleżanek od których mam wsparcie i z wzajemnością i często reprezentują one biegunowo inną postawę od mojej. Nie musimy się ze wszystkim zgadzać, ale mamy do siebie szacunek. Patrzę na rzeczywistość nie bezkrytycznie, jak widzę
  • Odpowiedz
@Zuzka_z_Bornholmu żadne środowisko nie będzie się składać jedynie z dobrych ludzi, żadne środowisko nie będzie miało samych zalet. Pomyśl, czy informacje które do ciebie docierają są reprezentatywną próbą czy wybiorczymi newsami, które się klikają bo są kontrowersyjne a to przynosi hajs.
W ostatnich latach ma miejsce zwiększona agresja w kierunku ludzi trans. Osoby homo już nie są tak interesujące, więc fokus jest na inną grupę, jeszcze mniejszą i jeszcze bardziej charakterystyczną.
  • Odpowiedz
@Zuzka_z_Bornholmu:
Nie wiem co powiedziec, chyba tylko tyle ze jest mi smutno gdy czytam Twój wpis bo domyślam się przez co przechodzisz.

"Ale miałam wtedy jakiś cel, pracę, stabilizację żeby się zaprzeć rękami i nogami i jakoś funkcjonować jako facet."

Same story here. Mi się powodzi lepiej niż dobrze, mam szacunek współpracowników,
  • Odpowiedz
@CoSieZeMnaDzieje: Ja też nadal mimo wszystko jestem w jakimś zawieszeniu. A czymś co mnie zawiesza jest wizja, że nie uda mi się ułożyć życia, nie uda mi się nikogo znaleźć, stworzyć rodziny. Poza tym nie boję się niczego, nawet bycia jedyną widoczną transką w moim małym miasteczku. Jakbyś Ziutka potrzebowała z kimś pogadać, pożalić to możesz mnie zagadywać :*
  • Odpowiedz
@CoSieZeMnaDzieje:

Mam wrazenie że gdy zostalo zaspokojone moje poczucie bezpieczeństwa, wtedy doszły do głosu potrzeby drugiego rzędu. Tak bardzo boję się to wszystko utracić ze jestem sparaliżowany w zawieszeniu od lat.


Dokładnie tak miałam, gdy tylko zabrakło mi absorbujących zajęć w życiu prywatnym to powróciła pustka i bezsens. A przez moment wydawało mi się że "dla własnego dobra" udało mi się zapomnieć o siebie samej. Wróciło wzmocnione siłą okrutnej rozpaczy
  • Odpowiedz
udało mi się zapomnieć o siebie samej


@cat_tea: Mi też się wydawało, że "udało mi się zapomnieć", ale to wyłaziło podświadomie z czego nawet nie zdawałam sobie sprawy. Pamiętam, jak bardzo lubiłam polecać mojej dziewczynie rzeczy, w których ładnie by wyglądała, chodzić z nią na zakupy, proponować jej jakiś rodzaj makijażu i podchodziłam do tego tematu nienaturalnie nazbyt emocjonalnie. Dopiero teraz jak oczyszczam głowę zdaję sobie sprawę, że podświadomie próbowałam
  • Odpowiedz
@Zuzka_z_Bornholmu: ja unikałam nawet oglądania youtuberek płci żeńskiej, zbytnio triggerowało u mnie to zazdrość.

Wegetowałam, używając kobiecego imienia tylko z wybranymi osobami (dodatkowo irytując się, że przez to nie mogę "mieszać znajomych" jeśli część wie, a część nie wie; zastanawiałam się wtedy czy warto było tak sobie robić pod górkę) oraz nosząc kobiece ubrania tylko do spania. Jednocześnie ciągle wypierałam ten temat z głowy, "zamrażając" jakiekolwiek rozważania nad swoją sytuacją. Szukania
  • Odpowiedz