Wpis z mikrobloga

@gdziesomojeokulary: wydaje mi się, że chodzi tu o inną kwestię tzn. co kieruje mężczyznami którzy idą na specjalizację ginekologiczną. Jako zdrowy mężczyzna nie wyobrażam sobie codziennie w pracy zaglądać w krocze kilkunastu kobietom, a potem wracać do żony. Mężczyźni którzy za młodu wybierali tę specjalizację nie kierowali się raczej ratowaniem kobiet z chorób, a jakimś dziwnym zboczeniem. Z pasji to można statki kolekcjonerskie budować, a nie zaglądać babom do cipy.
  • Odpowiedz
@derekperek122: mógł też uznać że to dobra praca i dobrze płatna, a łatwiejsza od np chirurga.

Ile osób pracuje z powołania, a ile bo uznało że ten kierunek będzie opłacalny na jego/jej poziomie?

Może na naukach medycznych uznał, że pochwa ma łatwiejsza anatomię niż mózg i łatwiej być ginekologiem niż neurologiem ¯\(ツ)/¯
  • Odpowiedz
@Tyrande:
No może ma łatwiej niż chirurg, ale pod względem łatwość/zarobki to chyba gastrolog byłby odpowiednim wyborem i na pewno lepszym niż ginekolog.

Właśnie o to chodzi, że z powołania mało kto pracuje, dlatego mężczyzna jako ginekolog - moim zdaniem musiał mieć jakieś odchyły gdy wybierał tę specjalizację. Argument łatwości i zarobków do mnie nie przemawia, są łatwiejsze i lepiej płatne specjalizacje.
  • Odpowiedz
@HardWax: Ja p------e, ciekawe czy baba wie, że ginekolgia to nie tylko zaglądanie w p---e. To prowadzenie całej ciąży i odbieranie porodu. Może facetów jara też ten "cud" życia?
  • Odpowiedz