Wpis z mikrobloga

Mam pewien problem z rzekomymi korzyściami płynącymi z NoFap.

Jako osoba bardzo wysportowana (sporty walki, gimastyka sportowa, siłownia) i z wysokim teściem na pewno odczuwam korzyści dotyczące siły fizycznej, agresji, pewności siebie, eskplozywności itd. Po prostu czuję się wtedy bardzo mocny i pewny siebie, nabuzowany, esplozywny, na sparingach dominuję i nawet przegrane potyczki nie wpływają negatywnie na to poczucie.

Problemem jest to, że przy dłuższych streakach czuję ogromną frustrację, napięcie, które jest nie do zniesienia do tego stopnia, że nie potrafię skupić się na niczym co wymaga dłuższego skupienia i wysiłku intelektualnego (mówię tu o czynnościach w pracy, lekko nudnych zadadniach administracyjnych, IT i tym podobnych, które po prostu muszę wykonać). Mam mętlik i natłok myśli w głowie, odczuwam samotność i poczucie, że czegoś mi brak. Jestem niespokojny i poddenerwowany. Co prawda mogę trenować ale mimo to moje ciało jest pospinane i po prostu zbyt sztywne. Daje mi to też czasami problemy z nadmiernym myśleniem, overthinking wszystkiego, poczucie beznadziejności i ogólnego napięcia.

Spuszczenie z krzyża wtedy pomaga ale to z kolei często wywołuje poczucie winy i wstydu. Jako osoba mocno wierząca jest to dla mnie całkowita ostateczność i wolałbym tego uniknąć ale dopiero wtedy całe napięcie i presja ze mnie schodzą, przychodzi spokój, mogę się rozluźnić i skupić na działaniu. Rownież z powodu wiary nie bawię się też w żadne ONSy więc jako singiel nie jest łatwo, szczególnie, iż mimo średniego wzrostu nie mogę narzekać na brak zainteresowania. Mokre sny przynoszą ukojenie, które niestety nie trwa długo a czasami powoduje ono jeszcze większą 'chcicę'.

Innym rozwiązaniem jest na przykład 420 ale tego też wolę unikać - moje życie jest lepsze bez tego. Jestem osobą z dużym samozaparciem i samodyscypliną więc jestem w stanie osiągnąć naprawde długie streaki ale zwykle kończy się to własnie wyżej opisanymi frustracją, brainfog i napięciem nie do zniesienia. Koncept mitycznego flatline też do mnie nie przemawia z mojego doświadczenia.

Jakieś rady?

#nofap #nofapchallenge #semenretention #chrzescijanstwo
  • 17
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 0
@bb89: miałem podobne przemyślenia, gdybym miał żonę to miałoby to sens, ręce i nogi- idealny balans. Zapewne dlatego zostaliśmy stworzeni do życia w parach.
  • Odpowiedz
  • 0
@bb89: Zgadzam się w 100%. Zbyt często to też niedobrze, brak mocy, energii, wigoru, chęci do działania. Miałeś podobne doświadczenia przed małżeństwem?
  • Odpowiedz
Ciemne siły walczą o Twoją energię, a to bardzo skuteczny sposób jej pozyskania.
Z plusów wydłużasz długość życia.
Rozwiązań brak.
  • Odpowiedz
@WhiteX: no dobra, brak bliskiej relacji z kobietą, nie tylko segzu (gdybyś tylko ruchał na Tinderze, to czułbyś się jakbyś masturbował się kobietą i byłoby jeszcze gorzej niż teraz, a jest to, co dziwne, promowane na świecie (nawet coś takiego jak otwarte związki - wymysł Szatana)). W zasadzie nie jest to dziwne, bo w tej chwili władcą tego świata jest Szatan.
  • Odpowiedz
@WhiteX: nf jest dobry, f okropnie zamula i wysysa życie z człowieka. Do tego można się uzależnić, wchodzić w coraz gorsze materiały i obrzydliwsze fantazje. Tak jak @n_____S napisał, tu chodzi o całokształt relacji, więc tym bardziej nie warto próbować z półśrodkami. Powodzenia w wytrwałości. Warto się modlić i prosić o pomoc w chwilach słabości, starać się skupić swoją uwagę na Jezusie i Bożych obietnicach.
  • Odpowiedz
  • 1
@NotYetDefined: Dzięki za czas poświęcony na odpowiedź. Faktycznie jeżeli tak to przedstawisz to bycie singlem nie brzmi tak źle i nie - nie mam rodziny do utrzymania. Lgnę jednak do bliskości, czułości, zdrowej relacji jak @n_____S opisał wyżej. Segz jest tylko dodatkiem i jak dla mnie mógłby być nawet raz na 2 tygodnie bez problemu.

Kilkukrotnie osiągnałem już bardzo długie streaki po 100+ dni i więcej i to uczucie
  • Odpowiedz
@WhiteX cieszy mnie to, że wyrzucasz ze znajomych atencyjne e-kurtyzany, które jedyne, co mają do zaprezentowania to odwłok i generalnie nie kusisz losu. Flatline jest nieunikniony.
  • Odpowiedz
  • 1
@kuddelmuddel: Dzięki bracie za słowa wsparcia, to znaczy więcej niż zdajesz sobie sprawę. Na pewno będe próbował użyć zimnej wody nastepnym razem - mam z tym spore doświadczenie. Ostatecznie 420 - nie uważam, że używanie tego w takich ciężkich momentach to grzech. Wszystko byle nie uciekać się znowu to spuszczenia z krzyża. O rozkoszowaniu się żeńską energia będąc w pobliżu kobiety czytałem ostatni w książce i próbuje się tym bawić
  • Odpowiedz