Wpis z mikrobloga

@Klakier997: zawsze byłem nocnym stworzeniem, od zarania dziejów moj szczyt produktywności przypada na godziny 20-02, w lecie nieraz nawet później. Zawsze lubiłem też chodzić późno spać i wstawać późno. Jasne, gdybyśmy mówili o totalnym unikaniu światła słonecznego itd to zapewne byłyby tego konsekwencje w dłuższej perspektywie (choćby synteza melatoniny), ale zaczynanie dnia np koło godziny 12 i kończenie go w okolicach 4-5 wydaje mi się zupełnie wykonalne bez przykrych efektów
  • Odpowiedz
A potem odsypianie do południa i resztę dnia człowiek chodzi jak niedobitek jakiś. Nic gorszego nie ma niż praca w nocy, noc jest od spania i tak jest natura.


@Klakier997: ja tam nigdy z nockami problemu nie miałem. Dobre rolety i bez znaczenia w jakich godzinach pracujesz
  • Odpowiedz
@7ujMejster: nocka najlepsza, w kołchozie lajcik bo szefostwa nie ma, można ściemniać. Wracasz sobie rano do domu i możesz pospać albo pospać po południu, jak chcesz rano coś załatwić. A jak idziesz na rano, to wstajesz o 5 albo prędzej, żeby przed 6 już być w robocie, wracasz do domu i jesteś w------y jak bezpiecznik i idziesz spać - nie zrobisz nic produktywnego, ani nie masz siły na hobby
  • Odpowiedz
@7ujMejster: Też preferuję prace na nocki, nie mam żadnych problemów ze zdrowiem etc, bez problemów też przestawiam się na tryb dzienny w weekendy, czy w środku tygodnia jak potrzebuję coś załatwić. Wstając po południu mam lepsze samopoczucie, jestem lepiej zorganizowany
  • Odpowiedz
@Kremufka2137: ale mówisz o kończeniu 4-5, gdzie w pracach na zmiany zazwyczaj kończysz 6-8 i zanim dojedziesz do domu i się umyjesz to już może być około 9. Teoria to jedno a w praktyce wychodzi inaczej
  • Odpowiedz
@Kremufka2137: oczywiście że tak, część ludzi jest tak skonstruowana, ale weź to wytłumacz temu durnemu społeczeństwu, które z wczesnego wstawania zrobiło jakąś dziwaczną cnotę i patrzą na ludzi z tak ukształtowanym zegarem biologicznym jak na jakiś gorszy gatunek.
No bo co to za problem dojechać do biura na spotkanie o dziewiątej, wszyscy tak dojeżdżają i tylko ty masz z tym problem!!!!11
A spotkania nie można o 11 zrobić bo nie,
  • Odpowiedz
@Klakier997: kwestia indywidualna, a nasz organizm jest plastyczny i do wielu warunków potrafi się dostosować - np. aklimatyzacja wysoko w górach. Owszem są mozliwe konsekwencje, natomiast nie można traktować sprawy 0-1. Nasze ciała nie lubią przede wszystkim nagłych zmian jak np. nagłe przestawienie się z rytmem dobowym.

Kiedyś chodziłem na nocki i dopiero na trzeciej czułem, że wpadłem w rytm, a organizm się przestawił z rytmem dobowym. Teraz swój prime
  • Odpowiedz
ale zaczynanie dnia np koło godziny 12 i kończenie go w okolicach 4-5 wydaje mi się zupełnie wykonalne bez przykrych efektów ubocznych.


@Kremufka2137: to tak samo jak u mnie. Jak mam wolne to tak mi się to kształtuje po czasie gdy budzik nie zyrwa jak się chodzi do pracy.
Chodząc do pracy aktywnie cały czas walczę i staram się kłaść do łóżka o 1:40 ale w ostatnim czasie się to nie udawało
  • Odpowiedz
Problemem nie są nocki same w sobie tylko to, że ciągle zmieniają się zmiany i zegar biologiczny się r---------a.

Poza tym nocki wymyślono w czasach, gdzie w pracy na tej zmianie pili wódę, grali w karty i szli spać, a naszemu pokoleniu każe się z---------ć.

Boomerzy zawsze zdziwieni jak powiesz, że jesteś zmęczony po nocce xD
  • Odpowiedz
zawsze byłem nocnym stworzeniem, od zarania dziejów moj szczyt produktywności przypada na godziny 20-02, w lecie nieraz nawet >później. Zawsze lubiłem też chodzić późno spać i wstawać późno. Jasne, gdybyśmy mówili o totalnym unikaniu światła słonecznego itd >to zapewne byłyby tego konsekwencje w dłuższej perspektywie (choćby synteza melatoniny), ale zaczynanie dnia np koło godziny 12 i >kończenie go w okolicach 4-5 wydaje mi się zupełnie wykonalne bez przykrych efektów ubocznych.


@Kremufka2137
  • Odpowiedz