Wpis z mikrobloga

Świętując na Starym Rynku zdobycie Pucharu Polski w 2004 roku, piłkarze Lecha Poznań bawili się w najlepsze. W pewnym momencie jeden z zawodników rzucił marynarkę kibicom, a za jego przykładem poszli kolejni gracze. Można się było poczuć jak na weselu.

Był tylko jeden problem - nie wszystkie "fruwające" marynarki miały opróżnione kieszenie. W jednej z nich znajdowały się... telefony zawodników.

Piłkarzem, który pochopnie rzucił ją kibicom, okazał się lider drużyny, Piotr Reiss. Choć po latach niektórzy lechici utrzymywali, że utracone przedmioty udało się odzyskać, prawda była zgoła inna. Jeden z zawodników stracił ponoć aż dwa telefony. Sam Reiss przyznał, że swojej komórki nigdy więcej nie widział.

Niezrażeni drobną wpadką zawodnicy balowali jednak dalej. Impreza, przeniesiona później do jednej z restauracji, była tak udana, że piłkarze "Kolejorza" kompletnie przestali interesować się... zdobytym pucharem. Rano wpadli w panikę, bo żaden z nich nie wiedział, gdzie jest trofeum. Okazało się, że zabrał je do domu trener Czesław Michniewicz, który przy okazji wyruchał chłopca w oknie ku uciesze miejscowych kibiców.

foto: michniewicz.com.pl

#mecz #poznan #historiajednejfotografii #ciekawostki
CzechoslowackiZwiazekSzachowWodnych - Świętując na Starym Rynku zdobycie Pucharu Pols...

źródło: temp_file6514194051386689400

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach