Wpis z mikrobloga

Właśnie odkryłem idealny argument przeciw napiwkom w gastronomii.
Byłem kupić, jakieś dżinsy, bluze itp. Poszedłem do swojego ulubionego sklepu i przymierzam. Pani ekspedientka przynosi inne rozmiary do przebieralni, powie czy ciuch dobrze leży, zasugeruje jakąś zmianę w ubiorze/inny model. - Brak napiwku, nikt o tym nie mówi w tej branży
Teraz porównajcie sobie to do gastro gdzie kelner w zasadzie tylko przyjmuje zamówienie i je przynosi. - Hurr, ciemżka praca, dej napiwek, bo mnie się on należy.

#jedzenie #gastronomia #praca #zarobki
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 21
@Kroshkar pamiętam jak kiedyś byłem płaszcz kupić w lavardzie, pani mnie tak obsługiwała, że poczułem się jak jakiś vip, a ja zwykły huop huopski
  • Odpowiedz
Pamiętam czasy gdy człowiek zadowolony z jedzenia i obsługi w restauracji w ramach podziękowania po prostu przychodził tam następnym ponownie i polecał knajpę znajomym.
  • Odpowiedz
@DonWawrzek:

Gałe ma Ci zrobić?

Głodnemu chleb na myśli, poproś kolegę to może cię obsłuży ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Coś ekstra to wyjątkowo miła obsługa, polecenie czegoś z karty co trafi w gust, umiejętność rozwiązywania problemów i spełniania oczekiwań klienta.
  • Odpowiedz
@Kroshkar: w Europie jest to opcjonalny, mily gest. Sprobuj nie dac napiwka w Ameryce (USA lub Kanada) i to ponizej 15 czy 20%. Tam jest dopiero cyrk i trudno sie im tez dziwic, niby etat a jakby dzialalnosc czy cos w tym stylu, minimalna placa federalna, ale wache oplacaja czesto czy tam zawsze sami, bo pracodawca moze dobrowolnie refundowac

polecenie czegoś z karty co trafi w gust


@buchowo:
  • Odpowiedz
@Kroshkar: noo kiedyś poszedłem z kolegą do sklepu z garniturami to co doradzała mu pracownica i jakie garnitury przynosiła do przymierzenia to, ja nawet nie
Nie wiem czy ja się zrobiłem jakiś modniś p----ś czy co ale jakby zacząłem pewne rzeczy zauważać. Mimo wszystko faktycznie bez napiwku choć pewnie z premią od sprzedaży.
  • Odpowiedz