Aktywne Wpisy
NadwornyPanicz +47
Powiedzcie mi, co trzeba mieć w głowie, żeby wejść w franczyzę na budkę z kebabem? Moim zdaniem franczyza ma sens, gdy marka jest naprawdę pożądana i popularna: np. KFC czy Mak. Już nawet franczyza z Żabką (już pomijam warunki, bo są różne plotki o tym) stoi wyżej niż franczyza na kebaba. Żabka nie jest passe, ludzie normalnie tam kupują, a nawet wśród tej słynnej młodzieży - jest spoko i hehe trendy.
A
A
źródło: image
Pobierz
nocnica +105
Wychodzi na to, że Epstein całymi dniami siedział i odpisywał na maile nie tylko jakimś politykom, celebrytom i innym personom ze świecznika, ale także jakimś randomom z Piedziszewa Dolnego, a ich liczba szła w setki ludzi i on to wszystko ogarniał. Do tego wszystkiego znajdował czas na dzikie imprezy i gwałcenie dzieci. Gość musiał być mistrzem organizacji i samodyscypliny :P
#epstein #afera
#epstein #afera





Zacznijmy od tego że oryginalnego DA kończyłem jakieś 7 lat temu. Niewiele z niego pamiętałem, poza postaciami, a kupka gier nie pozwala na odświeżenie. Przyznam się też, iż nie jestem fanem tego typu "taktycznych" RPGów, więc odczucia co do drugiej części polecam traktować bardziej jako moją osobistą opinię, bo specem nie jestem :)
Początki DA2 były dla mnie okropnie trudne. Ckliwa historyjka z samego początku wywołała bardziej u mnie zażenowanie niż rzeczywiste współczucie. Pamiętacie początek DA1? Gdzie prolog oprócz wyboru klasy oferował także zupełnie inny start? Tutaj - zapomnijcie. Wybierz między wojownikiem, łotrzykiem albo magiem. Ot i cały wybór i dealuj z tym. Czy to złe? Nie. Czy to jakieś 5 poprzeczek niżej w stosunku do tego co oferował pierwowzór? Jak najbardziej
Sprawa druga - grafika. Nie wiem czy to tylko moje odczucia, ale czułem się jakbym oglądał jakąś grę MMO z 2005 roku. Zwiedzane okolice, główne miasto - wszystko wyglądało jakby biednie. Odczucia gorsze w stosunku do oryginału. Nie zostałem również fanem Kirkwall, w którym toczy się główna część gry. Jak dla mnie puste, nużące i zwyczajnie brzydkie. Klimatu dark fantasy jak na lekarstwo.
Wielu zmian w kwestiach walki nie zauważyłem. Ale też długa przerwa od tego typu gier sprawia, iż mogłem coś pominąć, więc zwyczajnie się nie wypowiem.
Początkowo nie pociąga także fabuła oraz questy poboczne. Poznawanie towarzyszy to w zasadzie jedyny pozytywny aspekt pierwszego aktu dla mnie. Poziom trudności na początku również nie istnieje - pierwszy raz ginę po jakichś 12 godzinach, na zakończenie aktu I i to z własnej głupoty.
A teraz największy mankament - powtarzalność lokacji. Chcecie poszwendać się po jaskiniach, kanałach, lochach czy dokach żeby porobić misje? To twórcy serwuje DOKŁADNIE jeden schemat. Czyli jeśli robicie 10 misji w jaskini, to do zwiedzania dostaniesz ich 10 takich samych. Jak leniwym trzeba być? Nie wiem, ale to jest żart i żenada.
Nadrabiają trochę nasi towarzysze. Niektórzy są ciekawsi (Varrik, Isabela, Anders), inni mniej (Bethany, Merill) ale ratują dla mnie początek gry przeciwdziałając jej odinstalowaniu.
Wszystko zmienia się dla mniej więcej z chwilą wkroczenia na Głębokie Ścieżki (koniec aktu I, po jakichś 10-12 godzinach). Coraz częściej czuć trochę klimatu, fabuła w końcu rusza do przodu (nie jest wybitna, ale daje trochę motywacyjnego kopa), więcej misji pobocznych dla towarzyszy i lepsze poznawanie ich. Poziom trudności delikatnie idzie w górę, większa różnorodność przeciwników. Nawet backtracking w poznane już miejsca i mierne Kirkwall zaczyna jakby mniej w------ć. Pomagają też dialogi, które napisane są z humorem (ale system z------y z serii Mass Effect - w końcu Bioware). Wszystko to sprawia, że zaczyna się grać jakby przyjemniej. Z czasem pojawiają się także postacie z jedynki, co jest fajnym mrugnięciem dla fanów :)
Kulminacją tego są 2 duże DLC - zarówno Dziedzictwo jak i Znak Zabójcy są świetne. Pierwsze to dark fantasy z wątkiem personalnym, drugie - przygoda złodziejska z elementami skradania się i rozwiązywania zagadek logicznych oraz fajną bohaterką. Efekt - świetne, odświeżające, każde trwające po 4 godziny.
Końcówka gry ciut wynagradza mankamenty z pierwszego aktu. Sprawy dzieją się szybko, niespodziewanie, a końcówka to już jazda bez trzymanki i sporo walki (nie takiej trudnej, ale nawet wymagającej).
Końcowa subiektywna opinia - drugi DA to półka niżej w stosunku do jedynki. Nie jestem specjalistą, ale pamiętam, że jedynkę kończyłem z wypiekami na twarzy. Tutaj byłem gotów jebnąć to w kąt po kilku godzinach, ale zacisnąłem zęby i skończyłem.
Czy żałuję? Nie
Czy źle się bawiłem? Nie
Czy kiedykolwiek wrócę? Nie
Przejście wersji ultimate zajęło 39 godzin. Niby nie aż tak dużo jak na RPG, ale czuję jednak pewien poziom wyczerpania. Do Inkwizycji szybko nie podejdę. A w międzyczasie zobaczymy co wyczarowano z czwórką :)
#gry #grypc #grykomputerowe #bioware #dragonage #dragonage2
źródło: DA2
PobierzJedynka nie powstawała w takim szaleńczym tempie jak dwójka ;) Myślę, że gdyby dostali jeszcze rok na dopracowanie to był potencjał na lepszą grę niż origins. Bardziej osobista historia,
źródło: obraz_2024-10-18_152034438
PobierzNo jakbym miał wybrać dla jakiego elementu gra się najlepiej, to bym powiedział że dla towarzyszy :)
Po likwidacji bioware points dlc do 2 stały się darmowe. Także jak masz kupioną grę to zainstaluje się pełna edycja.
Do inkwizycji warto sobie pobrać 2 małe modziki:
-natychmiastowe kończenie misji na mapie wojennej
-podbicie powera (potrzebny do odblokowania misji) by nie musieć go farmic.
Dwie małe zmiany, które znacząco ulepszaj rozgrywkę. Ukończyłem DA:I dwa razy i uważam, że to dobra gierka. Tyle, że nie ma w niej sensu robić wszystkiego na 100% bo to może bardzo zmęczyć.