Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Jeśli ktoś chce znać początek historii
To tutaj poprzednia dłuższa wersja z przed 3 lat


Pewnie mnie zjecie, ale po prostu nie mam się komu wygadać

TL:DR Dla nieczytających poprzedniej historii.
Facet z kiepską miłosną przeszłością poznaje kobietę, biorą ślub, mają dzieci. Życie i rodzina pomijając związek układa się dobrze, ale po 10 latach życie jest lekko mówiąc poprawne i wypalone. Zauracza się z koleżance z pracy i targają nim emocje bo niby chce utrzymać obecny związek (wypalenie związku + żona z problemami), albo wszystkim jebnąć i iść do nowej.

Wracając do obecnej sytuacji w nawiązaniu do poprzedniego, na usprawiedliwienie, ze nie jestem zlamanym męskim członkiem dodam, ze wspieralem żonę i udało namówić się ją na zmianę pracy (minimalnie mniej zarabia, ale brak pracy zmianowej - robi powiedzmy to co chciała i wydaje się być szczęsliwa). Możecie mówić, że trzeba było się nie żenić jak nie było pewności itp. ,ale po pewnym czasie szukania "miłości" i kilku nieudanych podejściach, chciałem znaleźć po prostu odpowiednią kobietę i rozpocząć nowy etap życia (mieć w miarę młodo dzieci itp.).

Nie opisuję wszystkiego i swojego związku bo i tak jest sporo czytania.
Przez ten okres, większość się nie zmieniła. Dalej dzielimy się obowiązkami, dogadujemy się i wychowujemy (patrząc na innych dość dobrze) dzieci. Mamy normalną "szczęśliwą nudną" rodzinę. Dalej często są okresy, ze nie ma na nic ochoty (wiecznie ją coś boli albo źle się czuje), albo przeciwnie chciałaby wszystko (ale nie na wszystko mamy lub chcę wydawać tyle pieniędzy). Ona wysoko mierzy, ale mało może. Marzy się jej dom, wakacje 3x w roku, wyjazdy co weekend a ja ciągle uświadamiam ją, że (przy jej zarobkach) wszystko z czasem lub częściowo bo sam tego nie udźwignę (a racjonalnie trzeba też trochę pieniędzy mieć odłożone). Staramy się spedzac wspólnie czas, organizujemy jakieś wyjścia pare razy w mc albo wyjazdy wakacje+1-3 razy w roku. Natomiast jej, często nie starcza kasy nawet końca miesiąca...Nie robię jej długich wywodów (wspominam tylko, żeby po prostu jej starczylo w przyszlym), ale taka jest rzeczywistość.

Mam wrażenie, że jesteśmy współlokatorami. Załatwiamy razem sprawy i dzielimy się obowiązkami. Kłótnie bardzo rzadkie, ale dość poważne, często mam wrażenie, że nie mamy o czym rozmawiać albo, że woli rozmawiać kilkadziesiat minut przez tel z rodzina/kolezankami niż wspólnie spędzić czas.
Nie ukrywam, że wina również leży pewnie po częsci po mojej stronie. Nie bez powodu czasami mówi się, że w skrócie "kobieta jest odzwierciedleniem mężczyzny", ale często też staram się i zostaje spławiony.
S--s praktycznie pare razy w roku (ale obecnie to chyba sam nie mam parcia, bo wiecznie miala jakies wymówki...).

Odnośnie koleżanki z pracy minęły 3 lata i ciągle mam do niej słabość.
Zdaje sobie, sprawę że ją idealizuję i nie znam jej wad, ale nawet obiektywnie wypada b. dobrze.
Świetnie radzi sobie w pracy, w zyciu, potrafi się ustawić i pozałatwiać różne rzeczy, super się z nią rozmawia i konflikty też widzę, że inaczej wyglądają.
Tak zdaję sobie sprawę, że z nią również za 10 lat mogło by być to samo co obecnie a po drodze rozwalanie rodziny, sąd alimenty itp.

Czasami starałem się jej unikać, mimo tego z czasem, zaczęło się potwierdzać, że ona też jest mną zainteresowana. Sama zagadywała, rzucała długie spojrzenia, wyciągała do rozmowy i przejmowała inicjatywę. Starałem się zachowywać poprawnie i nie wychodzić poza pewne ramy, co nie zawsze mi wychodziło (ale oprócz żartów czy lekkiego flirtu nie zrobiłem nic więcej). Przez ten czas było kilka imprez na których relacja i znajomość się pogłębiała, ale dalej z zachowaniem ram. Starała się mi zaimponować i wzajemnie. Parę mc temu była kolejna impreza (sama mnie do tańca wyciągała, dużo rozmawialiśmy, pamiętała dokładne słowa z poprzednich rozmów itp., też ma już swoje lata i sama się pochwaliła, że też kogoś znalazła ???) i po tej imprezie, rozmowach itp. myślę, że oboje mamy świadomość, że jest między nami chemia.
Nie chcę zdradzić, ale męczę się już tak dobrych parę lat, a po ostatnim jest tylko gorzej.

Podjąłem decyzję, żeby zmienić pracę (obecna jest super, ale chcę się rozwijać + kasa) - prawie pewne, że się udało.
Mam nadzieję, że dzięki temu uda mi się zapomnieć o tej koleżance i będą mógł skupić się na żonie, rodzinie i wykonywaniu pracy.
Na samą myśl, mnie ściska i ciągle szukam wymówek, by sabotować swoje działania.

Czeka nas jeszcze ostatnia impreza. Biję się z myślami czy w ogóle iść.
To jest jedna z tych rzeczy, których niezależnie od decyzji się żałuje.
Jeśli nie pójdę lub pójdę i nic nie zrobię, będzie mnie to męczyć dłuuugi czas (miałem parę podobnych sytuacji i zawsze żałowałem).
Jeśli pójdę, pogadamy powiem jej o swojej słabości i obecnej sytuacji, że nie mogę nic zrobić i życzę szczęścia w związku (niby chciałbym tylko to wyjaśnić i żeby poczuła się doceniona. Chociaż wiem że nie potrzebnie namieszam jej w głowie).
Jestem idiotą bo pewnie półświadomie chciałbym też coś usłyszeć pomimo, że to nie ma żadnego znaczenia, ale nie będę się w przyszłości zastanawiał. Zgodnie z założeniem "lepiej żałować, że coś się zrobiło niż że się tego nie zrobiło" (co tej pory zwykle bylo to 2).

Wiem, że jestem debilem bo próbuje zakończyć coś co tak na prawdę nawet się nie rozpoczęło, ale chcę postawić kreskę i ruszyć dalej.

Najmocniej żałuję, że nie poznałem jej z 10 lat wcześniej, albo nie wstrzymałem z braniem ślubu (tzn. robiłem to dość długo czekając "miłość życia", ale po prawie kilkunastu latach wybiłem sobie z głowy romantyzm i po prostu chciałem znaleźć odpowiednią partnerkę)

Życie to suka, chciałbym cofnąć czas - mam nadzieję, że za pół roku będę już gdzie indziej i zdążę zapomnieć. Ona poukłada sobie życie, a ja będę mógł skupić się na rodzinie.

#zalesie #zwiazki #milosc #zycie #uczucia #anonimowemirkowyznania

Wołam ludzi, którzy pisali lub jechali po mnie w poprzednim wpisie
@janeeyrie @622732 @kuncfot @lilitch123 @blogger @SebaD86 @5da4266d3de6dbaf425a2d4fc16225d0 @Zales360
@Deathstroke @TheOneWhoKnocks @Flypho @zapp12345 @Roxi5017 @Dawidybankowe
@Zgrywajac_twardziela @Igrit @Klepajro @Ogniwo_Paliwowe
@pianinka @Jagoo @lukasus @obieq @Przepoczwarzenie @JimNH777


· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: digitallord
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: Aż dziwne, że jeszcze nikt Ci nie napisal że trzeba było się nie żenić jak nie byłeś przekonany, albo żebyś się zdecydwał miłość wóz albo przewóz.
Miałem podobny problem (po ślubie, ale dalej dość atrakcyjny i z racji zawodu sporo kontaktu m.in z kobietami).
Nie było aż tak grubo, chociaż były jakieś flirciki, ale wyobrażam sobie, że może zdarzyć się taka sytuacja i wybuch uczuć nie jest naszym wyborem (no chyba,
  • Odpowiedz
@mirko_anonim kurde czytam to i szczerze, mam nadzieję, że uda mi się NIE związać się z takim gościem jak ty. Serio. Nie dość, że w momencie gdy zastanawiałeś się nad małżeństwem nie byłeś pewien i tak to zrobiłeś, a teraz płacz. No kuhwa, takich rzeczy się nie robi. Albo to czujesz albo nie. Jest to oszukaniem twojej partnerki od początku. Strasznie mi jest jej szkoda teraz.
Ta współpracownica według mnie jest
  • Odpowiedz
@obieq:

Aż dziwne, że jeszcze nikt Ci nie napisal że trzeba było się nie żenić jak nie byłeś przekonany, albo żebyś się zdecydwał miłość wóz albo przewóz.

Ja mu to pisałem w tym wątku sprzed paru lat ¯\(ツ)/¯ Chłop podjął najgłupszą możliwą decyzję(ślub i dzieci z kimś kogo nie kochał) i teraz jest w kropce.
  • Odpowiedz