Wpis z mikrobloga

Cześć Mirki.
W jaki sposób poradziliście sobie psychicznie z tym że się zadłużacie na zalozmy 25-30 lat. Rozumiem że wizja posiadania własnego domu/nieruchomości jest istotna, ale co wami kierowało. Jestem właśnie na tym etapie i mnie to przeraża. Nie martwię się o raty na poziomie 2-4-5-7 tysięcy, nie chodzi o pieniądze. Bardziej o aspekt psychiczny.
#budowadomu #kredyt
  • 32
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Rolnik1234: ale jaki ma sens myślenie w takiej kategorii? Po pierwsze zawsze możesz sprzedać i spłacić, po drugie możesz spłacić szybciej. Ludzie średnio w 7 lat spłacają w Polsce. Kredyt się liczy na 30 bo jest mniejsza rata i większe nadpłaty (co ma największy sens przy spłacie)
  • Odpowiedz
@Rolnik1234: zawsze mogę sprzedać. W najgorszym wypadku stracę trochę na tym jeśli cena spadnie. Przy wynajmie traci się 100% wkładu.
Więc nie myśl o tym że to umówią wiążąca tak, że jak się potkniesz to przyjdzie pan z banku i Cię zabierze do więzienia
  • Odpowiedz
  • 0
@SynuZMagazynu: Kredyt na parędziesiąt lat zawsze mi się kojarzył z psem który jest w kojcu (bez urazy oczywiście) bo czlowiek jest jednak uwiązany w pewien sposób. Nie zarobisz, nie spłacisz, jesteś na celowniku. Może zmienicie jednak moje myślenie
  • Odpowiedz
@programista15cm: Skad te 7 lat?
Jeszcze w 2020 roku to było 11 lat, przy czym to było wyliczenie uwzględniające również refinansowania kredytów, a nie same spłacenia w rozumieniu pozbycia się kredytu, a nie jego zastąpienia nowym.
  • Odpowiedz
bo czlowiek jest jednak uwiązany w pewien sposób. Nie zarobisz, nie spłacisz, jesteś na celowniku. Może zmienicie jednak moje myślenie


@Rolnik1234: ale czym jest uwiązany? Przecież możesz w dowolnym momencie sprzedać mieszkanie i odzyskasz w zasadzie cała kasę nawet z nawiązką poki mieszkania to thebmoon
  • Odpowiedz