Wpis z mikrobloga

@Van-der-Ledre: Pierwszy raz w mojej karierze kołchoźnika wróciłem do domu o takiej porze. Wszystko zjechaliśmy, toteż brygadzistka puściła wszystkich do domu. Wypisaliśmy odpowiednie papiery i wyszliśmy. Mieliśmy problem z jednym obcokrajowcem, który porąbał całe zlecenie i trzeba było wszystko poprawiać. Koniec produkcji, a mnie się nie zgadza ilość. Wszyscy gdzieś poszli i tylko ja zostałem z tym gościem. Kiedy się skapnąłem gdzie leży błąd, to myślałem, że wyjdę z siebie.
  • Odpowiedz