Wpis z mikrobloga

@moll: Do Christie, tak jak i reszty z jej pokolenia przymierzam się od dawna. Nie wiem dlaczego do tej pory tak bardzo ociągam się i opieram kryminałom retro - może obawa przed specyficznym językiem, potrzebą powtórki z historii, aby wyłapać konteksty. W każdym razie na pewno niedługo tam dotrę :)
Pozostałe nazwiska nic mi nie mówią, ale to dobrze - zawsze to trochę zabawy w odkrywaniu nowych lądów literatury. ;)
  • Odpowiedz
@Noicozezebowniemam: agatha na pierwszym miejscu, jej kryminały są logiczne, i jak napisała moll, eleganckie. tam nie ma juchy, rozpasanej brutalności, prymitywności, tam na śmierć męża reaguje się herbatką ( ͡° ͜ʖ ͡°)

rhys bowen i cykl o molly murphy - to bardziej obyczajówka, a molly ma więcej szczęścia niż rozumu, ale to miły odmóżdżacz z zagadką w tle

charlotte link - niby każda książka na jedno kopyto,
  • Odpowiedz
@dreadingit właśnie to. Cały wallander to właśnie taka lipa sztampowa. Zawsze jego problemy z byłą, problem z alko w każdej książce. Do tego brak logiki. Jo Nesbo też w tym kierunku pisze. Tyle że ona ogarnia medyczne kryminały. U niej znowu występuje problem otwartych wątków, które urywają się z dupy i pozostają bez odpowiedzi. Przeczytałem parę książek ze Skandynawii i o ile niektóre są do przełknięcia to nie ma nic takiego
  • Odpowiedz
@elmencho: Ale Jo Nesbo to facet ;) i raczej ciężko go nazwać skandynawską Tess Gerritsen, nawiązując do twojego stwierdzenia o ''ogarnianiu medycznych kryminałów''. Nie przerobiłem jeszcze całej serii o Harrym Hole, ale nawet jeśli pojawiają się tam jakieś wątki medyczne, to są poboczne - nie wpływają na wydźwięk głównej fabuły.
  • Odpowiedz
@elmencho

Sluchalem audiobookow, w trakcie powrotow z pracy, ciemna londynska jesienia, gdzies z 10 lat temu, w smutnym, przepelnionym autobusie, te ksiazki byly ok, jakby wpisywaly sie w nastroj jaki mnie wtedy otaczal przez te pare wieczornych godzin po pracy.

W sumie to nie wiem jak teraz odebralbym te ksiazki. Dzieki za Twoja opinie.
  • Odpowiedz