Wpis z mikrobloga

  • 3
Mocna ignorancja z twojej strony. To tak jakbyś bredził, że każdy sport jest idiotyczny bo prędzej czy później ktoś skręci nogę, uszkodzi kręgosłup czy coś innego. W dodatku zalicza się to do sportów ekstremalnych więc ryzyko jest oczywiste i wkalkulowane.
Nigdy nie byłeś zapewnię na żadnej wyprawie i nie rozumiesz z czym to się wiąże. Wejście na górę to tylko jeden z elementów całości wyzwań.
  • Odpowiedz
@Wyszynkowski: W którym miejscu to ujmuje jego wyczynowi? W himalaizmie liczy się wejście na szczyt. Nawet w przypadku śmierci himalaisty po wejściu na górę zdobycie uznaje się za zaliczone. To pokazuje właśnie rozsądek i profesjonalizm Piotra, który widząc swój stan zdrowia nie parł ślepo do przodu byle zejść tylko skorzystał z OPŁACONEGO PRZEZ SIEBIE ubezpieczenia, które obejmowało transport helikopterem. Gość wszedł na Lhotse i Everest bez tlenu i pomocy Sherpów. Nie
  • Odpowiedz
@mecenassrenas: po co w ogóle wychodzić z domu, albo w ogóle coś robić? Ano, żeby poczuć, że się żyje i że podejmuje się decyzje, walczy z samym sobą, pisze własną historię, żeby mieć co potem wnukom opowiadać i zarażać ich marzeniami. A czy to jest wspinaczka, łowienie ryb czy kariera w korpo, to już zależy od człowieka. Nie wszyscy musimy być tacy sami. Ważne że jest to coś co nadaje nam
  • Odpowiedz