Wpis z mikrobloga

#przegryw #pracbaza #psychologia
Oficjalnie się poddałem. Po dłuższym zastanowieniu stwierdzam że przez pracę nie mam już ochoty kompletnie na nic poza spaniem,sraniem i ruchaniem. Wszystkie pasje, zainteresowania poszły w cholerę. Wszystkie ambicje, plany tak samo. Zarosłem,stoczyłem się, przestałem myśleć jak człowiek. Jeżeli ma to tak wyglądać nie będę odwlekał nieuniknionego i zostanę bezdomnym najpóźniej w wieku 40 lat. Może nawet wcześniej gdy stwierdze że nie ma na co czekać. Aktualnie plan jest taki by spłacić kilka rzeczy które wziąłem na raty - nie powinno zająć to dłużej niż pół roku, rok jeżeli bym płacić raty tak jak jest napisane w rozpisce. Dużo tego nie ma jako całościowa suma (może z 2000, 2500), jest po prostu wiele rzeczy na małe ratki (nawet niektóre rzeczy po 16 złotych), które potrzebowałem na wyposażenie mieszkania. Ale niestety tak życie nie będzie moje wyglądać. Wolę już wszystko zakończyć w taki sposób jak się rysuje - upadek i dno, zamiast się oszukiwać że umiem się odnaleźć w życiu i ciągle sobie wmawiać że będzie lepiej. Nienawidzę tego świata i skoro wszystkie instytucje, możni tego świata, moje otoczenie które żyje dostatnie za cudze pieniądze chcą i życzą mi upadku - no to go dostaniecie. Ja nic nie znalazłem dla siebie w życiu interesującego... Próbowałem i mogę teraz spokojnie oddać się wizji kradzieży, rozbojów i lumpienia się. Nie ma sensu sobie wmawiać że będe człowiekiem na poziomie z takimi brakami i budując wszystko od zera przez 30 lat. Patrzcie na mój upadek i dalej mówcie że sam sobie jestem winien. Dalej nie zauważajcie że dzieciom trzeba zapewnić dobry start zamiast dawać im kopa w dupę na początek. Dalej będziecie wypierać to że swoich wielkopańskich dupsk. Nie będę czekać na własną śmierć aby zabrać to co mi należne. Jest to co jest tu i teraz, a jest to gówno.