Pierwszy tydzień wyprawy rowerowej po Chile. Trasa z Santiago do Concepcion z odbiciem na przełęcz Pehuenche, bo chciałem na chwilę wpaść do Argentyny, ale śnieg leżał czy coś i droga zamknięta.
Bez stravy bo szkoda mi baterii, spisywane z tradycyjnego licznika.
Już pierwszego dnia trafiłem na zamkniętą drogę. Sporo ziemi się osunęło i droga była zawalona kamieniami. O ile autem to faktycznie jest nieprzejezdny problem, tak rowerem jest to wręcz plus, bo ruchu nie ma.
Pierwszej czy drugiej nocy przypałętał mi się pies pod namiot. W nocy mnie strasznie wystraszył ale biedak szukał tylko cieplejszego miejsca, rano się cały trząsł.
Podjazd na granicę z Argentyną był piękny. Do tego po Chile się dość fajnie jeździ bo przeważmie istnieją szerokie pobocza. Niestety przed szczytem musiałem zawrócić. Zjazd w dół nie był wcale prostszy, bo strasznie wiało w ryj.
Jak najszybciej spróbowałem się więc doatać na wybrzeże gdzie miałem załatwiony nocleg u koleżanki, i chciałem dojechać na weekend. Dojazd nad ocean był dużo bardziej ekscytujący podczas wyprawy po usa siedem lat temu kiedy zajął mi trzy miesiące.
Pierwszy tydzień wyprawy rowerowej po Chile. Trasa z Santiago do Concepcion z odbiciem na przełęcz Pehuenche, bo chciałem na chwilę wpaść do Argentyny, ale śnieg leżał czy coś i droga zamknięta.
Bez stravy bo szkoda mi baterii, spisywane z tradycyjnego licznika.
#rowerowyrownik #rower
Skrypt | Statystyki
źródło: 20231105_180346
Pobierzźródło: 20231104_130540
Pobierzźródło: 20231106_063244
Pobierzźródło: 20231108_093849
Pobierzźródło: 20231111_171931
Pobierz