Wpis z mikrobloga

Kurde, zajebista robota w sumie

Miałem kiedyś znajomka, który przeprowadził się za granicę i pracował tam w kameralnym hotelu jako recepcjonista głównie nocki.
Miał etat 36h/tydzień, w hotelu pracowali na 12h zmiany, więc chłop do pracy przychodził 3x w tygodniu
Jak miał te nocki to przychodził na 20:00, ogarniał co wydarzyło się w ciągu dnia w pracy, zaparzał sobie herbatkę i coś tam popracował do 22:00
Na recepcji lada oddzielała go od gości, obok miał pokoik socjalny gdzie była rozkładana sofa.
No i o 22:00 kładł się na tej sofie i zasypiał.
Przy recepcji był dzwonek jakby ktoś coś chciał, przy drzwiach wejściowych alarm, gdy ktoś wchodził/wychodził.
90% gości to byli emeryci, więc nie było mowy o jakichś nocnych imprezach i konieczności uciszania.
Podobno średnio raz na 15 nocy zdarzało się ktoś przyszedł czy coś chciał i kumpel musiał wstawać
Chłop se wstawał o 7:00, ścielił sofę, robił se kawę i o 8:00 przychodził kolejny recepcjonista, aby go zmienić.
Tak naprawdę 3h "coś robił", bo wtedy też obowiązków było jak kot napłakał, a 9h sobie spał.
No i 8:00 wracał do domu wypoczęty po 12h zmianie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#praca #pracbaza #hotel
rales - Kurde, zajebista robota w sumie

Miałem kiedyś znajomka, który przeprowadził ...

źródło: 360_F_274751580_LXTuefQd8OKqratxwMEdstS9yb2NU2Hf

Pobierz
  • 12
@rales: no to mam -/+ podobnie. Robię 7 nocek cięgiem przez tydzień i mam 2 tygodnie wolnego. Realnie pracuję 3-4h, poza tyn websurfing albo kimono. A i płacą nieźle. Tylko bywa tak, że czasem coś się #!$%@? i 12h na nogach mija chyżo.
@rales: Brzmi jak zmyślona historyjka. Za czasów studenckich pracowałem w hostelu i nawet tam nie było tyle wolnego czasu, poza jakimiś wyjątkowo nudnymi zmianami. Ok, zazwyczaj po ogarnięciu obowiązków zostawało parę godzin luzu (zależnie od tempa pracy), ale nie aż tak żeby sobie na luzie iść spać. A w hotelu to już w ogóle były wyższe wymagania. Taki luz to miałem tylko jak dorabiałem sobie jako cieć w przedszkolu, wtedy faktycznie
@Zeugma: miałem podobnie, tylko musiałem wstawać o 5 naszykować śniadania. Tydzień pracy po 14 h, tydzień wolnego. Koło 22.30 wyskakiwałem z koszuli, jakieś spodenki, t-shirt i do spania. W nocy praktycznie nikt nie przychodził. Czasem stałem za barem jak byli klienci, ale góra do północy. Zarobki nie były najgorsze i zdarzały się niezłe napiwki.
@rales: 200 euro za pomoc przy zmianie koła parze starszych Niemców. Dodam, że to był nieduży hotel w mieście powiatowym. Tak to co tydzień dostawałem 100 zł za dyskrecję od typa, który przyjeżdżał na 2 h z dziwka. Ogólnie tak z napiwków wychodziłem jakieś 700-800 zł a było to 12 lat temu.
@rales potwierdzam, robiłem tak na studiach w wakacje ale w Polsce. Zmiany też po 12h ale nie wszystkie nocne, te nocne też w większości spanie po zamknięciu doby koło północy w systemach kasowych i płatniczych. Napiwki niezłe i premie ze sprzedaży apartamentów premium - jak się to zsumowało to czasami więcej niż sama wypłata. Z ciekawych napiwków to jednorazowo 1500zł i kilka razy posypana krech koksu od tego samego gościa (podziękowałem i