Wpis z mikrobloga

I dlatego te walki to PSEUDOSPORT. Sportowcy potrafią przełknąć gorycz porażki, bo jest ona częścią sportu, częścią rywalizacji. Każdy sport to ma. Jest przegrany, jest zwycięzca, jest ekstaza i jest zawód który trzeba znieść, spróbować dzięki niemu się odbić albo który wykańcza takiego sportowca.

W tych "federacjach" mamy wafli, pseudosportowców którzy po wygranej udzielają dziesiątki wywiadów, zapowiadają kogo nie zabiją teraz w klatce.

Po przegranej? 80% tych padalców po przegranej gada "Nie trenowałem, kurczę 2 tygodnie to za mało, kurczę w melanż poleciałem, jak dostanę rewanż to ROZZZZZP.... CIĘ". (Magical.mp3)

I taki Kossakowski przychlast robi to samo. Melanżowałeś to się teraz bujaj. Miałeś swoje 5 minut, nie wykorzystałeś i wyginaj. Przegrałeś z Jasiem Kapelą. Żeby dostać rewanż musiałbyś najpierw pokazać coś. Z kim "waleczka wariaciku" (cytując znanego fightera, modela, w wolnym czasie ogra)? Chyba DJ Łysy Łoboda teraz by pasował. Widzę troche podobieństwo do Jasia Kapeli.

Podsumowując mój gorący wypierd. Żeby być sportowcem trzeba mieć honor. 80% tych wojowników nie ma za grosz honoru, za to prawie wszyscy ego wyrąbane w kosmos.

Amen

#primemma #famemma #highleague i cały ten shit
źródło: comment_16454000101xJ5Ugkle832zqwpNluDId.jpg
  • 6
@Anoniemamowy: Może bardziej chodziło mi, że te wszystkie łby są pseudosportowcami. Może w ten sposób. Bo zawsze po porażce jest albo "pęknięta czaszka" albo "trenowałem mordo 2 dni a tak to melo głównie". Wymówka na wymówce.

Nie jestem z tych "elitarnych" wykopków co prują się rano, że gorące puste xD Ja oglądam te gale itd i z jednej strony brzydzę się tym, co tam widzę (jakieś Laluny, jacyś Tybori) ale z