Wpis z mikrobloga

Witajcie Mirki i Mireczki,

Piszę do was w swojej trudnej sprawie i proszę was o wyrażenie każdej osobistej opinii.
Oczywiście śmiało możecie zadawać pytania na ten temat. Oczywiście wymieniane
osoby są w pełni anonimowe i nie podaje żadnych nazwisk czy innych danych pozwalających na ich identyfikację.

A zatem do sedna:

Aktualnie mieszkam z żoną, córką i rodzicami pod jednym dachem
(I domyślam się że po tym zdaniu większość już wie o co chodzi ( ͡° ͜ʖ ͡°) ).
W ostatnim czasie jest dużo nieporozumień między rodzicami, a moją żoną. Przede wszystkim
małżonka jest zazdrosna strasznie o to że córka lubi się bawić z dziadkiem i że nie chcę specjalnie do nas przychodzić.
Dziadkowie często pokazują maluchom rzeczy,
dają przedmioty do zabawy, których byśmy nie chcieli. Jednak ja ze swojej strony już na to nie zwracam
uwagi że względu na to że jest pod stałym nadzorem i nic złego się nie dzieje. Po prostu dziadkowie
jakoś potrafią znaleźć szybciej język z wnuczką (mówię o wszystkich dziadkach, nie tylko o moich rodzicach).
Właśnie przez to większe zaangażowanie dochodzi do zazdrości i kłótni z często padającym tekstem: "To jest
nasze dziecko, nie wasze i my decydujemy czym się ma bawić !!!".
Tak, tak moja żona ma również ciężki charakter przez co dochodzi do tego typu zdarzeń i kłótni.

Ale po kolei:

Zacznijmy od mojej żony - jest dość nerwowa i ma ciężki charakter jak było to już opiisane wcześniej.
Gdy tylko moja 1,5 roczna córka pójdzie na ręce do dziadka, ta nie chce iść ani do mnie, ani do żony.
Wtedy właśnie zaczynają się złości lub gdy coś jest powiedziane przez nią lub mnie, ale dziadek
czy dziadkowie postępują po swojemu. Gdy jesteśmy u jej rodziców potrafi się złościć na to że chcą ją nakarmić
częściej niż ona sama chce - zabawiają ją i dają jeść. Gdy ta nie chce jeść to babcia się złości, ale o tym
też później.

Kolejną osobą jest moja mama. Gdy coś zrobimy po swojemu - przykłądowo posprzątamy czy poukłądamy jakieś rzeczy
to zazwyczaj jest to źle bo nie jest po jej myśli. Z mojej strony również mam wrażenie że mój brat jest
przez nią wywyższany i chcą jak najwięcej i jak najlepiej dla niego - zdanie oczywiście o nim i jego rodzinie
również jest lepsze niż o mojej... Brat już dawno się wyprowadził i aktualnie mieszka ze swoimi teściami,
ale jest też w trakcie budowy - czego mu cholernie zazdroszczę bo mnie na to nie stać...

Kolejny jest mój tata. Jak już wspomniałem wcześniej - moja córka sobie go upodobała. Aktualnie doszło do poważnej
kłótni i nie odzywa się specjalnie do mojej żony jak i domnie zresztą... Usłyszałem od niego jedynie słowa
że nie przepisze na mnie domu tylko napisze testament i że mamy ten dom spłaci, a dokładnie nieswoją część.
Także robi mi włąśnie na złość co moim zdaniem jest niepoważne i przez to też straciłem do niego dużo
zaufania. Wracając jeszcze do mojej mamy to z tego co moja żona mi przekazała że powidziała jej
"wlazłaś z butami w nasze życie i jak chcesz to możesz wypi#$%!@ać".

Osobiście już sam nie wiem jak się zachowywać wobec tego wszystkiego i jestem między młotem, a kowadłem
niczym uchodźcy na granicy Polsko - Białoruskiej...

Moja teściowa jest również osobą o wybuchowym charakterze. Jak coś jej nie podpasuje automatycznie się złości.
Jak jej mąż, a mój teść wychodzi gdzieś na dłużej to automatycznie po jakimś czasie jest telefon
gdzie jest i kiedy wraca. Mnie to osobiście śmieszy że prawie 60-letni facet ma sznurek i brak swobody.
Jak wspomniałem wcześniej - ta babcie próboje dawać jedzenie czasami na siłę no i oczywiście strasznie
się boi o każdy ruch mojej córki, aby tylko się gdzieś nie uderzyła, nie poślizgnęła, ale w sumie
chyba standard że jest taka nadopiekuńczość.

Najbardziej neutralny w tym wszystkim chyba teraz jest mój teść - chce żeby wszystko było na spokojnie i dobrze.
Żeby wszelkie sprawy rozwiązywać rozmową. Żeby go doprowadzić do złości naprawdę nie wiem co trzeba odwalić.
Mimo wszystko przez aktualnie toczoną wojnę w mojej rodzinie nawet on potrafił się rozkleić i rozpłakać.

O moim bracie i bratowaj się nie wypowiadam i tak samo o siostrze mojej żony i moim przyszłym szwagrze, ponieważ
oni nie biorą w tym udziału i pozostają na swoim, neutralnym gruncie.

O sobie również nie będę nic pisał ponieważ samoocena wychodzi różnie.

Proszę was moi drodzy o jakieś porady czy opinie co sądzicie o tym wszystkim i jak mógłbym ewentaulnie
z tego wybrnąć.

Nie mam zamiaru rozwodzić się z moją żoną mimo iż aktualnie również nasze relacje ze względu na taką sytuacje
są średnie, a nie stać nas również nawet na wynajęcie mieszkania.

Ogólnie pewnie jak to przeczytacie to stwierdzicie że to wygląda jak walka o dziecko, a głównymi napastnikami
są kobiety w tej partii.

Czekam na wszelkie odpowiedzi i obyście nigdy nie mieli wojen we własnych otoczeniach.
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kijek_Drzazgoporty: Mirku, naprawa tej sytuacji to zdecydowanie wyprowadzka i izolacja. Skoro piszesz, ze nie stac Cie na to, to znaczy ze obnizy Wam sie standard zycia. Sam musisz wywazyc, czy Wasza rodzina gorzej zniesie obnizenie standadu, czy negatywne emocje w jakich zyjecie.
  • Odpowiedz
@Kijek_Drzazgoporty: Sytuacja zacznie się normować kiedy wszyscy zrozumieją, że wygodnie i „po mojemu” to już było. Zalecam metodę „twoja racja-mój spokój”. Przede wszystkim małżonka musi zrozumieć, że ma za co być wdzięczna i musi pamiętać o hierarchii: kto jest starszy, komu należy się większy szacunek i kto u kogo mieszka. Kiedyś takie rzeczy były oczywiste i pokolenia żyły ze sobą w symbiozie. Teraz każdy chce być najważniejszy a wszyscy nie
  • Odpowiedz